Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Garnier Fructis Regenerująca maska Papaya Hair Food - jak zadziałała na włosach wysokoporowatych?

Garnier Fructis Regenerująca maska Papaya Hair Food - jak zadziałała na włosach wysokoporowatych?

Jakiś czas temu Instagram oszalał na punkcie nowych masek od Garniera. Dokładnie chodzi mi o serię Garnier Hair Food, która wyróżnia się wyjątkowo kolorowymi i rzucającymi się w oczy opakowaniami. Są piękne - to prawda! I sama jestem zauroczona grafiką, jednak jak działają?

Ja jako pierwszą postanowiłam przetestować maskę w wersji Papaya. Chociaż w tej gamie kosmetycznej znajdziemy jeszcze maskę bananową, z jagodami goji oraz macadamia. Każda z nich przeznaczona jest do innego rodzaju włosów i ma inne zadanie. Jednak każdą z tych masek możemy używać w trojaki sposób:
1. Jako odżywkę
2. Jako maskę pozostawioną na 3 minuty na włosach
3. Jako pielęgnację bez spłukiwania, naniesioną na mokre bądź suche włosy
Przetestowałam każdy z tych sposobów. Dla przypomnienia dodam, że moje włosy są wysokoporowate, z tendencją do puszenia się.

I tak jako odżywka produkt spisywał się poprawnie. Włosy można było łatwiej rozczesać, były delikatnie dociążone. Niestety...to tyle.  Maska z kolei przeciągnięta na włosach (tj. trzymana dłużej niż 3 minuty) powodowała bardzo mocne dociążenie włosów i ich "przylizanie". Włosy wyglądały źle. Zupełnie tak jakby potrzebowały umycia, pomimo że dopiero co wyschły. W pielęgnacji bez spłukiwania maska odpowiadała mi najbardziej. Świetnie zabezpieczała końcówki włosów, wyglądały one na zadbane i idealnie nawilżone.


Dużym plusem jeśli chodzi o tę maskę jest z pewnością jej struktura - gęsta, treściwa niczym gęste smoothie na bazie banana i awokado. No i zapach utrzymujący się na włosach do kolejnego mycia. Cudowny, intensywny chociaż mam wrażenie, że bardziej przypominający soczystą brzoskwinię niż papaję.
Maska w 98% składa się z produktów pochodzenia naturalnego. Jeśli chodzi o same właściwości papai to ma ona na celu: regeneracje, nawilżenie, oczyszczenie, tonizowanie, kojenie, odbudowuje oraz magazynuje kolagen.


Biorąc pod uwagę obietnice producenta, warto przyjrzeć się składowi:
Skład: Aqua / Water, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Carica Papaya Fruit Extract / Papaya Fruit Extract, Phyllanthus Emblica Fruit Extract, Glycine Soja Oil / Soybean Oil, Sodium Hydroxide, Helianthus Annuus Seed Oil / Sunflower Seed Oil, Coco-caprylate/caprate, Cocos Nucifera Oil / Coconut Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylic/capric Triglyceride, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Tartaric Acid, Cetyl Esters, Potassium Sorbate, Salicylic Acid, Caramel, Linalool, Geraniol, Limonene, Parfum / Fragrance

A teraz będę nieperfekcyjną blogerką i pokaże Wam puste opakowanie, a co!


Moje włosy nie przepadają za olejem kokosowym. Wyglądają po nim źle. Obawiam się, że przez obecność go w składzie maska wypadła u mnie kiepsko. Porównując go z innymi maskami, które miałam okazję testować to maski Kallos niczego nie odbiegają od efektów, jakie uzyskałam po tej masce na moich włosach.

Jestem bardzo ciekawa co Wy sądzicie o tej (lub innej z tej serii ) masce. Polubiliście?
Pielęgnacja włosów

Pielęgnacja włosów


Kiedyś pielęgnacja włosów dawała mi wiele radości. Jednak bycie monotematycznym w dziedzinie pielęgnacji przestało mnie kręcić i postanowiłam rozszerzyć swoją działalność :) A teraz tak już na poważnie. Nazywałam siebie włosomaniaczką i włosomaniaczką się czułam,pomimo tego że moje włosy wyglądały tragicznie. Ale przecież żadna z moich koleżanek nigdy nie stosowała olejowania czy balsamowania.
Dzisiaj inaczej podchodzę do tej pielęgnacji. Już nie nakładam wszystkiego na hura. Raczej zastanawiam się i trzymam sprawdzonych rozwiązań.
Jeśli śledzicie mnie na instagramie (a jeśli tego jeszcze nie robicie to wystarczy kliknąć TUTAJ) to możecie zauważyć, że w mojej całej pielęgnacji pojawiło się dużo kosmetyków naturalnych. W kwestii włosów również. Dzisiaj w mini recenzjach przedstawię wam moją pielęgnację włosów sprzed kilku tygodni, a na końcu podsumuję co się w niej zmieniło i dlaczego.

charakterystyka moich włosów
suche, zniszczone z tendencją do puszenia się i kruszenia, falowane , wysokoporowate, szorskie i pozbawione blasku


Vianek, szampon nawilżający do włosów suchych i normalnych
producent o tym produkcie pisze właśnie tak:  delikatny szampon do mycia włosów suchych i normalnych marki Sylveco łagodnie oczyszcza, nie podrażniając skóry głowy. Zawiera kompleks składników o działaniu nawilżającym i ochronnym (m.in. glicerynę, panthenol, proteiny owsa), a także cenny olej z kiełków pszenicy, który regeneruje łuski włosów. Ekstrakt z korzenia mniszka odżywia i zatrzymuje wilgoć, dzięki czemu włosy po umyciu są gładkie, lśniące i elastyczne.
skład:Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Glycerin, Taraxacum Officinale Root Extract, Panthenol, Glyceryl Laurate, Triticum Vulgare Germ Oil, Hydrolyzed Oats, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Glyceryl Oleate, Parfum, Sodium Benzoate.
moje obserwacje:
Szampon, ze względu na skład,słabo się pieni. Jednak trzeba go dokładać, żeby chociaż troszkę się spienił - po nałożeniu od razu na włosy trudno go rozprowadzić. Jest bardzo "tępy" we współpracy. Pozostawia włosy splątane - bez odżywki się nie obejdzie. Przez to, że trzeba go dokładać, żeby w ogóle rozprowadzić na włosach, jego wydajność jest bardzo niska. Niestety powoduje u mnie większe puszenie się włosów i elektryzowanie się ich. Podejrzewam, że to przez to, że w składzie zawiera proteiny. Zapach przyjemny, długo utrzymuje się na włosach. 
Co na plus w tym szamponie? Przede wszystkim skład i zapach. Jeśli wasze włosy lubią proteiny - warto po niego sięgnąć.


Biolaven szampon do włosów o działaniu  wzmacniająco-wygładzającym
Szampon przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów. Bardzo dobrze rozprowadza się po włosach. Średnio się pieni, jednak wystarczająco aby umyć włosy. Plącze moje włosy i powoduje ich przesuszenie. Bez odżywki się nie obędzie.  Dodatkowo obciąża włosy u nasady. Wydajność określiłabym jako średnią. Zapach jest specyficzny - niby lawendowy, ale taki jakby sztuczny.
Co na plus? Skład.

Aussie Miracle Nourish odżywka
Bardzo spoista konsystencja. Nie spływa z włosów. Przyjemny zapach - mi kojarzy się z mentolem. Chociaż pewnie to eukaliptus :) I na tym bym skończyła? To co ta odżywka zrobiła na moich włosach to jakieś nieporozumienie. Wielka, tłusta plama z tyłu głowy,która nie chciała zejść niczym  - a próbowałam naprawdę wielu oczyszczających szamponów,  po kilka myć z rzędu. Dopiero czterokrotne mycie Head&Shoulders dało sobie z nią radę.
Możecie sobie teraz wyobrazić jak wyglądają moje włosy po takiej kuracji oczyszczającej - dokładnie, siano.


Loreal dwufazowy eliksir Total Repiar
Producent zapewnia, że:
Pierwsza ekspresowa i pielęgnacyjna odżywka do włosów w sprayu o podwójnym działaniu, wzbogacona pro-keratyną i serum pielęgnująco-nabłyszczającym dla podwójnego działania:
- natychmiastowe scalenie rozdwojonych końcówek oraz odbudowa włókna włosa.
- łatwe rozczesywanie, intensywny połysk, ochrona przed puszeniem.
Potwierdzone rezultaty: scalenie rozdwojonych końcówek – w dowolnym miejscu i czasie. Włosy stają się zadbane, mają piękny połysk i ochronę przed puszeniem.
 Moja opinia: nie znam produktu, który scaliłby końcówki. Moje - na całe szczęście- nie rozdwajają się tak szybko, ale tylko dlatego, że wykruszają się w zastraszającym tempie. Jednak jest to jedna z niewielu odżywek, dzięki której moje włosy się nie puszą. Spryskuję nią włosy po umyciu oraz przez czesaniem. Czy włosy wyglądają lepiej i są  jakoś odbudowane? Nie zauważyłam tego. Jednak jako odżywka przeciw puszeniu się sprawdza się bardzo dobrze.

Tak wyglądała moja pielęgnacja kilka tygodni temu. Niestety w tym wypadku eksperyment z naturalnymi produktami okazał się niewypałem. Dlatego powróciłam do swojej dawnej pielęgnacji: szampon+odżywka Kallos w wersji kreatynowej.
Jednak cały czas szukam odżywki czy też maski, która poprawi stan włosów - przede wszystkim nawilży je i nada lekkości. Bo ta szorstkość włosów zaczyna mnie wkurzać. Musicie wiedzieć, że mam manie ciągłego odgarniania włosów - czy to do tyłu, czy za ucho :D

WŁOSOMANIACZKI, może coś polecicie?

Pielęgnacja i stylizacja włosów

Pielęgnacja i stylizacja włosów

Moje zainteresowanie kosmetykami i dziedziną beauty zaczęło się do włosomaniactwa. Bardzo dużo czasu poświęcałam włosom i analizowałam każdy produkt, jaki na nie nakładałam. Efekty? Żadne. Bo moja pielęgnacja w tym najbardziej szaleńczym okresie, w ogóle nie miała jakiegokolwiek sensu. Wszystko było takie chaotyczne. Nieprzemyślane. Nijakie. Pomimo tego, że łazienka pękała w kosmetykach do włosów w ich stanie nic się nie poprawiało. Ba, ośmieliłabym się powiedzieć, że było z nimi coraz gorzej.
Dzisiaj chcę przedstawić wam produkty, które obecnie stosuję w swojej pielęgnacji. Z grupy tej wykluczyłam na potrzeby tego postu, szampony.  Dlaczego? Mam ich tyle, że określenie ich chociażby w jednym zdaniu sprawiłoby, że ten post byłby dla was zanudzający. Dlatego też, w niedługim czasie, pojawi się post dotyczący oczyszczania włosów.
Z włosomaniactwa pozostało mi kilka nawyków: mycie włosów metodą kubeczkową, nakładanie masek jako odżywki i olejowanie.

Olejowanie staram się wykonać raz w tygodniu. Szczerze mówiąc już dawno tego nie robiłam. Ale idzie wiosna - słońce motywuje nas do działania, organizm staje się żywszy to i pielęgnacja wróci na właściwe tory.
Zazwyczaj na włosy nakładam olej kokosowy. Staram się, żeby nie był to sam kokos, gdyż w takiej postaci moje włosy go nie tolerują. Bardzo dobrze spisuje się u mnie mieszanka Vatika. Jest to połączenie oleju kokosowego z henną, amlą, cytryną i sześcioma innymi ziołami. Pachnie bardzo przyjemnie - cytrusowo. Zapach nie utrzymuje się na włosach. Plusem tego oleju jest to, że nie pozostawia dziwnych olejowych plam na włosach.
Olejek Sesa stosuję od święta. Zazwyczaj przed jakimiś większymi wyjściami.Legenda głosi, że receptura ego olejku pochodzi ze staroajurwedyjskich pism. W skład tego olejku wchodzi osiemnaście bogatych w składniki odżywcze ziół, pięć olejków i mleko. Olejek ten powstrzymuje wypadanie włosów, sprawia że włosy są przeraźliwie (!) lśniące. Po zastosowaniu tego produktu na głowie macie przepiękną taflę lustra, a nie szare i matowe włosy. Minusem tego olejku jest cena, dlatego nie stosuję go regularnie. Ale z pewnością jest to sekret Hindusek na ich przepiękne włosy.
Nowością w mojej włosowej kosmetyczce jest produkt Avon - serum na przesuszone końcówki "Superblask" z technologią inspirowaną siłą diamentów. Produkt jest wydajny. Niestety pachnie bardzo alkoholowo. Niestety na butelce nie ma składu, znajdował się zapewne na pudełku, które wyrzuciłam. Podjerzewam jednak, że alkohol jest już na pierwszym miejscu. Jak na razie nie wpłynęło to jakoś przesuszająco na stan końców. Nie używam go jednak dzień w dzień. Efekty? Końcówki są wygładzone. I tyle.
W walce o nierozdwojone końcówki sięgam po jeszcze dwa preparaty. Krem do rąk i wspominamy kilka postów wcześniej olejek scalający włosy.
Nakładanie kremu do rąk na końce włosów jest metodą tak starą, że zapewne każda babcia wam o tym powie. Ja wybieram krem, który akurat mam pod ręką. Zazwyczaj trochę więcej kremu nakładam na dłonie i resztę, która się nie wchłonęła wcieram we włosy. Powoli wchodzi mi to w nawyk, więc jeśli spotkacie kiedyś dziewczynę, która kremuje dłonie a za chwile miętoli swoje włosy - to ja!
O olejku scalającym włosy wspominałam wam podczas recenzowania całej serii Gliss Kur Fiber Therapy.
Udało mi się, po kilku miesiącach miesiącach, wykończyć maskę z Kallosa. Wersja bananowa sprawdza się u mnie najlepiej. Chociaż muszę przyznać, że kiedy mam maski z Kallosa posiadam w użyciu jeszcze jedną maskę. Bo po pewnym czasie zapach banana staje się tak przytłaczający, że eliminuję go nawet z posiłków. Jednak nie odbiera to tej masce skuteczności w działaniu.
Jestem fanką "Ostrego cięcia". I jak tylko zobaczyłam w Rossmannie serię WS Academy musiałam jakiś produkt mieć. Padło  na maskę, bo jak już wcześniej wspominałam szamponów mam tyle, że mogłabym obdarować nimi całe miasto.
Wybrałam wersję Paczula Wonna. Maska pachnie przepięknie - trochę owocowo, trochę tajemniczo. Ciężko mi określić jej zapach. Ale jest piękny. Jest to odżywka odżywczo-regenerująca z papają, mango, marakują i kreatyną. Po jej zastosowaniu włosy są miękki, lśniące, lejące. Bez problemu się rozczesują. A jeśli jesteście posiadaczkami włosów kręconych czy falowanych, to wierzcie mi, włosy będą się wam tak układać...jakbyśćie dopiero co użyły na nich lokówkę. Myślę, że jak na produkt profesjonalny cena 29 złotych nie jest ceną zabójczą.
W okresie kiedy byłam włosomaniaczką jak ognia unikałam tych urządzeń. A właściwie urządzenia, tylko dwóch różnych producentów.
Wiecie jak to jest - jak ma się włosy proste to chce się kręcone, jak kręcone to chce się proste. Ja należę do osób, które mają włosy falowane w kierunku do kręconych (zależy od dnia i ich nastoju). Często sięgam po prostownice. Zazwyczaj w weekendy, kiedy nigdzie nie wychodzę i mam czas na eksperymentowanie z włosami: z ich ułożeniem, pielęgnowaniem.
W swoim dorobku mam dwie prostownice. Pierwsza firmy Sencor, już chyba niedostępna w Saturnie, za zabójczą cenę 29 zł. Szczerze mówiąc prostuje ona bardzo dobrze. Wyposażona jest w długi kabel, posiada wkładki do karbowania. Ja ją lubię.
Duga - BaByliss jest mniejsza i droższa. Posiada włącznik/wyłącznik. Wyposażona również w długi kabel. Przez to, że jest mniejsza łatwiej ją operować. Nagrzewa się zdecydowanie szybciej niż Sencor i gdy się śpieszę sięgam właśnie po nią.

PS. W tygodniu powstała blogowa strona na Facebooku - serdecznie zapraszam was do polubienia, gdyż stamtąd najszybciej dowiecie się o nowym poście.
Jestem ciekawa jak wy podchodzicie do tematu pielęgnacji włosów - należycie do grona włosomaniaczek czy staracie się kierować swoją pielęgnacją (i stylizacją) z głową?

Gliss Kur, Fiber Therapy

Gliss Kur, Fiber Therapy

O ile śledzicie mojego bloga na bieżąco na pewno pamiętacie post, w którym żaliłam się na produkty do włosów firmy Gliss Kur (jeśli nie odsyłam Was do tego postu). Wspominałam tam mniej więcej o tym, że ich szampony zawsze przeciążają moje włosy, powodując przyklapnięcie oraz efekt nieumytych włosów.

W tym samym tygodniu okazało się, że zostałam jedną z dwustu testerek wizaż produktu Gliss Kur Fiber Therpay. Nawet nie pamiętam kiedy zgłaszałam się do tej akcji i szczerze mówiąc nie ucieszyłam się. Mając w głowie przykre doświadczenia związane z tą firmą długo zbierałam się żeby sięgnąć po te produkty. Aż w końcu nastał taki dzień, kiedy skończył się mój jeden z ulubionych szamponów i pod ręką znajdował się tylko on - Gliss Kur. Moja mina w momencie nakładania tego produktu z pewnością była śmieszna. Jednak nie o tym dzisiaj chciałam mówić.


Do testów otrzymałam cały zestaw, w którego skład wchodzą: szampon, odżywka, ekspresowa odżywka i spajający sprey do włosów. Najmniej obawiałam się ekspresowej, gdyż wszystkie działają  bardzo podobnie i nie wyrządzają one krzywdy włosom. Najbardziej,oczywiście, szamponu.


Szampon przeznaczony jest do włosów przeciążonych koloryzacją lub zabiegami stylizacyjnymi. Osobiście nazwałabym to serią dla włosów zniszczonych, ale jak powszechnie wiadomo im bardziej skomplikowanie coś nazwane tym większa szansa, że liczba osób, która sięgnie po ten produkt wzrasta.
Szampon znajduje się w charakterystycznej dla serii Gliss Kur butelce, która idealnie leży w dłoni. Produkt ma pojemność 400 ml. Aż albo tylko...zależy jak kto podchodzi do tego produktu. Konsystencja również jest typowa - gęsta, połyskująca, perłowa. Zapach z kolei silny, długo utrzymujący się na włosach. Jak dla mnie jest to zapach męskich perfum.
Jeśli chodzi o działanie to nie powiem - jestem w szoku. Szampon świetnie domywa włosy. Sprawia, że są one miękkie i sprężyste. Po dłuższym zastosowaniu włosy zyskują blask. Fajnie się układają, są niemalże leiste. Także, szok ogromy.
Jedyne co przeszkadza mi w tym produkcie to ten nieszczęsny zapach. Wiem, że w internecie można znaleźć wiele opinii, że jest on piękny i cudowny, ale mi nie pasuje. Niestety.

Skład: Aqua · Sodium Laureth Sulfate · Cocamidopropyl Betaine · PEG-7 Glyceryl Cocoate · Sodium Chloride · Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride · Magnesium Chloride · Magnesium Citrate ·Amodimethicone/Morpholinomethyl SilsesquioxaneCopolymer · Hydrolyzed Keratin · Panthenol · Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin · Simmondsia Chinensis Seed Oil · DisodiumCocoamphodiacetate · Glycol Distearate · Citric Acid ·Sodium Benzoate · Dimethicone · Cocamide MEA ·Parfum · Laureth-4 · PEG-40 Hydrogenated CastorOil · Hydrogenated Castor Oil · PEG-120 Methyl GlucoseDioleate · Laureth-23 · Glycerin · Propylene Glycol · Limonene · Linalool · Trideceth-5 ·Sodium Sulfate
 

Odżywka, tak samo jak szampon, dedykowana jest włosom przeciążonym koloryzacjami i zabiegami stylizacyjnymi (suchym ;) ). Zapach jest taki sam. Odżywka gęsta. Nie spływa z włosów. Dzięki niej włosy rozczesuje się zdecydowanie łatwiej. W połączeniu z szamponem sprawia, że włosy są błyszczące. Włosy są wygładzone, jednak to za sprawą substancji "filmotwórczych", które powodują chwilowe wygładzenie włosa. Odżywka nie obciąża włosów.

Skład: Aqua · Cetearyl Alcohol · Behentrimonium Chloride · Dimethicone · Polyquaternium-37 · Magnesium Chloride ·Magnesium Citrate · Amodimethicone/Morpholinomethyl Silsesquioxane Copolymer · Hydrolyzed Keratin · Panthenol · Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin · Prunus Armeniaca Kernel Oil · Isopropyl Myristate · Citric Acid · Phenoxyethanol · Stearamidopropyl Dimethylamine · Isopropyl Alcohol · Glyceryl Stearate · Parfum ·Sodium Methylparaben · Glycerin · DicaprylylCarbonate · Laureth-4 · Laureth-23 · Sodium Hydroxide · Limonene · Lauryl Glucoside ·Trideceth-5 · Salicylic Acid

 
Ekspresowa odżywka do włosów przeciążonych koloryzacją i zabiegami stylizacyjnymi działa, tak jak już wspominałam, podobnie jak produkty z całej serii ekspresowych odżywek. Pozwala na łatwe rozczesanie włosów i tyle. Nie zauważyłam żeby stosowana oddzielnie w jakiś fantastyczny  sposób wpłynęła na kondycję włosów.

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Polyquaternium-16, Lactic Acid, Cetrimonium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, CI 60730, CI 17200.
 
Spajający sprey do włosów to regeneracja w olejku.Jest to preparat dwufazowy, który należy wstrząsnąć przed użyciem. Nie skleja poszczególnych pasm włosów oraz ich nie obciąża. Dodatkowo trzyma w ryzach włosy skłonne do puszenia się. Wydaje mi się, że delikatnie nawilża. Włosy po zastosowaniu są miękkie i gładkie.

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Magnesium Chloride, Magnesium Citrate, Amodimethicone/Morpholinomethyl Silsesquioxane Copolymer, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Polyquaternium-16, Lactic Acid, Parfum, Cetrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Hexyl Salicylate, Trideceth-5, Limonene, Linalool, Geraniol, Citronellol, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, CI 19140, CI 16035, CI 15985

Seria wzbogacona jest w kreatynowy kompleks, który okazuje się być hydrolizatem kreatyny. Dlaczego o tym wspominam? Hydrolizaty kreatyny powoduje nawilżenie, odpowiednie utrzymanie nawilżenia we włosie, a przede wszystkim wnika w jego głąb i trwale wypełnia ubytki w kreatynowej strukturze włosa. Jednak nie radziłabym stosowania ciągle preparatów z hydrolizatem kreatyny. W nadmiarze może on zaszkodzić włosom, powodując ich jeszcze większe przesuszenie. Zamiast pięknie lśniących włosów, możemy otrzymać w ten sposób pięknie puszące się sianko :)

Osobiści jestem bardzo zadowolona z całej serii kosmetyków Gliss Kur. Chyba po raz pierwszy. Włosy są miękkie, wygładzone. Przede wszystkim po zastosowaniu tych produktów nie występuje efekt przetłuszczonych włosów. Przeszkadza mi nachalny zapach, jednak całościowo oceniam tę serię na bardzo udaną.


Spotykałyście się już z tą serią? Jak ją oceniacie? Który z produktów jest waszym ulubieńcem?


Copyright © 2014 Lifestyle by Miritirllo , Blogger