Dwa lata blogowania, Nowy Rok i lista rzeczy do zrobienia przed...trzydziestką!

Dwa lata blogowania, Nowy Rok i lista rzeczy do zrobienia przed...trzydziestką!



Dwa lata i kilka dni - dokładnie tyle trwa moje blogowe życie pod pseudonimem Miritirllo. Jak pewnie wiecie, nie jest to mój pierwszy blog, gdyż blogowaniem zajmuję się już od podstawówki: przerobiłam publikowanie swojej twórczości literackiej, po blog typowo włosowy (Monetka Hair - ktoś go czytał?), aż do projektu Miritirllo.


Jeśli jesteś tutaj pierwszy raz to pozwól, że się przedstawię - nazywam się Daria. Jestem położną i na co dzień pracuję z tymi najmniejszymi, na oddziele neonatologicznym. Blog to zbiór recenzji produktów kosmetycznych oraz porad dotyczących cery trądzikowej. Znajdzie się też kilka wpisów o tematyce lifestyle.


W ciągu tego roku ukazało się około 40 wpisów - w porównaniu do poprzednich lat, liczba ta spadła z racji tego, że zarówno czytelnicy, jak i po części ja, przenieśliśmy się na Instagram. Ze względu na ograniczony czas szybciej jest mi komunikować się z Wami przez ten profil.
Zdjęcie - opis - reakcja.


Bloga nie skreślam. Staram się chociaż raz w miesiącu zamieścić wpis. W trzecim roku istnienia bloga będę starała się dwutorowo rozwijać projekt Miritirllo, tak aby blog oraz profil instagramowy żyły w pełnej spójności.

Jeśli chodzi o statystyki, to najchętniej wracacie do postu o gąbce myjącej od Alma K, a w grudniu post  o niej był najczęściej wyszukiwanym. Aż naszła mnie ochota na ponownie kupienie jej i zrobienie małego cofnięcia w czasie i przetestowania jej po raz kolejny. Chociaż wiem, że wiele osób podziela moją opinię z tamtego wpisu.

Po raz kolejny w tym roku byłam na konferencji Meet Beauty w Warszawie. Niestety z wyjazdu na See Bloggers musiałam zrezygnować z racji tego, że zaliczenia na studiach dawały mocno o sobie znać! Żałuję, bo wiem, że ominęło mnie spotkanie wielu wyjątkowych osób!

Z racji nadchodzącego Nowego Roku chciałabym życzyć Wam wszystkiego co najlepsze: powodzenia w życiu prywatnym i zawodowym, osiągnięcia zamierzonych celów oraz dużo samozaparcia w pracy nad sobą (jeśli o ile taki punkt w Waszych postanowieniach noworocznych się pojawił).

Osobiście nie robię postanowień noworocznych. Staram się wyznaczać sobie cele i sukcesywnie je osiągać. Znając siebie, wiem że spisana lista działa na mnie najbardziej motywująco, dlatego spisałam listę rzeczy, które chciałabym spełnić przed 30. Na wykonanie tego planu mam co prawda jeszcze trochę czasu, jednak część z tych punktów chodzi za mną od dawna i wymaga dość dużego wkładu finansowanego, dlatego....let's do it!
Jesienno-zimowa pielęgnacja cery trądzikowej

Jesienno-zimowa pielęgnacja cery trądzikowej


Witajcie!
W momencie kiedy przestaję radzić sobie z pielęgnacją mojej cery sięgam po porady lekarza - dermatologa. I tak zainspirowana wizytą w gabinecie lekarskim, postanowiłam pokazać Wam jak obecnie wygląda moja pielęgnacja.

Oczyszczanie
Tutaj zdecydowanym hitem okazał się, żel rumiankowy od Sylveco. Nie spodziewałam się,że całkiem przypadkowo znajdę swojego ulubieńca. Zapach jest specyficzny, jednak po kilku dniach użytkowania przestaje się go odczuwać. Po prostu przyzwyczaiłam się do niego. Żel pieni się delikatnie, nie podrażnia oczu. Po zmyciu nie pozostawia uczucia ściągniętej skóry. Bardzo subtelnie oczyszcza cerę - ze względu na zawartość kwasu salicylowego, który złuszczając skórę powoduje odblokowanie zatkanych porów. Po kilku dniach użytkowania na cerze mogą pojawić się niedoskonałości - nie jet to reakcja na kosmetyk, tylko widoczne oczyszczanie się cery.


Osuszanie
Do osuszania twarzy stosuję bawełniane chusteczki z Tami, są one dostępne w Rossmannie za około 5,50. U mnie sprawdzają się rewelacyjnie. Świetnie zbierają wodę z twarzy. Są naprawdę dobrą (aczkolwiek trochę droższą) alternatywą dla ręczników papierowych, których używałam do tej pory.

Tonizowanie
Osobiście używam hibiskusowego toniku od Sylveco. Specyficzny zapach nie jest na szczęście wyczuwalny po zastosowaniu. Fajna, żelowa konsystencja sprawia, że nie spływa on z płatka kosmetycznego. Pomimo, że to tylko 150 ml - jest bardzo wydajny, a stosuję go dwa razy dziennie i nie skąpię ilością.


Kuracja dermatologiczna
Obecnie stosuję dwie maści - Klindacin T (rano) oraz Acnelec (dwa razy w tygodniu). Diagnoza jaka została mi postawiona to trądzik zaskórnikowo-grudkowy. Klindacin T jest to preparat wraz z antybiotykiem, który dodatkowo stosuję na plecy i ramiona. Acnelec z kolei powoduje odblokowanie zaczopowanych porów - zmniejszając przy tym ilość zaskórników. Oba preparaty są dostępne wyłącznie na receptę. Dodatkowo skomplementuję cynk

Nawilżanie
Niestety w związku ze zmianą leczenia, nie znalazłam odpowiedniego kremu na dzień, który współpracowałby z makijażem oraz ze stosowaną maścią z antybiotykiem. Dlatego posiłkuję się kremem odżywczym z Pharmaceris, z serii A (multilipidowy krem odżywczy do twarzy). Stosuję go również na noc w sporej ilości. Jest to krem bezzapachowy. Nie powoduje zapchania i co ważnie, nie zostawia na twarzy tłustej czy też lepkiej warstwy.

Jestem ciekawa jak Wy pielęgnujecie swoją cerę jesienią oraz zimą :)

Jesienno-zimowa wishlista

Jesienno-zimowa wishlista




Jesień całkowicie zdominowała pogodę. Kiedyś nadejść przecież musiała, dlatego dzisiaj nadaję do was spod koca. Analizując swoją pielęgnację coraz częściej zastanawiam się nad przejściem na kosmetyki naturalne i tak, przeglądając asortyment drogerii internetowych (najczęściej kupuję w Drogerii Pigment oraz na Mintishop) postanowiłam stworzyć jesienno-zimową wishlistę i trzymać się jej, nie dając się ponieść szałowi zakupów. Zdecydowanie taka forma planowania sprawdza się u mnie najlepiej, przez co mój portfel nie cierpi aż tak mocno :)
Rzeczy, w które
chcę się zaopatrzyć przez najbliższe dwa-trzy miesiące podzieliłam na działy: pielęgnacja, kolorówka oraz inne. Zatem zaczynamy:



1) Iossi witaminowy koktajl pod oczy A+E+C - przyznaję się bez bicia,że kompletnie nie pielęgnuję okolicy pod oczami. Prawda jest też taka, że nie przepadam za nakładaniem czegokolwiek palcem - a tutaj jest bardzo wygodna forma kulki do rozprowadzania produktu. Cena dość wysoka, bo około 98 zł, a opinie w internecie zróżnicowane, jednak coś jest w tym preparacie, że chciałabym go mieć.
2) Iossi delikatny cukrowy peeling do ust Mango i Kokos - wspominałam, że jestem uzależniona od kokosa? Jeśli nie, to w tym zestawieniu będzie to bardzo widoczne. A że zbliżają się cięzkie czasu dla moich ust, to bez takiego peelingowego wspomagania się nie obejdzie.Cena za słoiczek to około 34 zł.
3) Mohani hydrolat z oczaru wirginijskiego - nigdy wcześniej nie sięgałam po hydrolaty, zazwyczaj skupiałam się na tonikach. Ostatnio całkowicie zmieniając pielęgnację swojej cery czytałam o tym hydrolacie i doszłam do wniosku, że moja cera go potrzebuje. Koniecznie! Cena za 100 ml to 19 zł.


4) Piżama z Grubą Nicią Szyte - od jakiegoś czasu c horuję na piżamę Ekantę. Niestety wersja biala z długim rękawem nie jest już dostępna, a ta z krótkim nie bardzo do mnie przemawia. Podobno niedługo mają pojawić się inne odcienie tego modelu to może w końcu ją zamówię! Koszt takiej piżamy to: góra: 75zł, dół: 59zł
5) Sukienka w orientalny wzór - szczególnie upatrzyłąm sobie te ze strony Mosqutio. Przepiękne wzory! A do długich kozaczków taka sukienka będzie idealna :)
6) Włosy! - po nieudanej próbue farbowania farbą Loreal Havana od kilku dni jestem rudzielcem. Kompletnie nei czuje się w tak ciepłym odcieniu, dlatego na kolejną zmianę wizerunku wybieram się do fryzjera. Bardzo podoba mi się to co nosi Zuzia Lamakeupebella dlatego to ona będzie moją inpiracją na fryzjerskim fotelu.
7) Jestem maniaczką herbaty i kubków. Bardzo spodobały mi się te znalezione przez przypadek na Aliexpress. Czyż nie są cudowne?


8) Yope Orientalny Ogród - naturalny ogród. Osobiście jestem wielką fanką Yope. Kocham ich żele pod prysznic i mydła. Jak tylko zobaczyłam, że poszerzają gamę o szampony i odżywki zapragnęłam wszystkich! Cena takiego szamponu to około 20 zł
10) Yope Kokos i sól morska - uwielbiam te żele! A wersja z kokosem jest jedyną, której jeszcze nie przetestowałam :)
11) Anwen Proteinowa Orchidea - szczerze mówiąc nie ciągnęło mnie do masek, które wydała Anwen. Później ni ciągnęło mnie do mgiełek do włosów, ale jakoś większą sympatię i pożądanie wzbudzają we mnie te odżywki. Koszt odżywki to 27 zł
12) Mydlarnia Cztery Szpaki mydło pomarańcza i rozmaryn - ostatnio zaczęłam na nowo polować na mydła w kostce. O mydlarni Cztery Szpaki dowiedziałam się po raz pierwwszy przeglądając asortyment Drogerii Pigment. Koszt mydła to 13 zł
13) Farmona płyn do kąpieli edycja świąteczna - ja wiem, że jest październik, ale te Mikołaje w Lidlu spowodowały, że powoli zaczynam czuć ducha świąt. A po drugie: czy to opakowanie nie jest genialne?! Koszt żelu to 12 zł
14) Gąbka do makijażu Boho Beauty - tyle razy planowałam ją zamówić i za każdym razem o niej zapominałam. Podobno jest genialnie miękka - mam nadzieję, że się nie zwiodę! Koszt gąbki to 25 zł
15) Lorel Infaillible Les Chocolats w odcieniu 852 Box of Chocolates - chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? Za dużo czekolady w czekoladzie ; p koszt tej pomadki to 32 zł
16) Golden Rose Total Cover - oczywiście gdy cały internet skończył testować ten podkład pojawiam się ja i szukam swojej pierwszej buteleczki w odcieniu 02 Ivory. Koszt podkładu to  40 zł.
Czym byłoby życie bez wosków Yankee Candle? Uwielbiam je. I tak jak wspominałam wcześniej jestem uzależniona od zapachu kokosa i mango. 

I na sam koniec jedyny przedstawiciel lakierów hybrydowych - bardzo zamarzył mi się odcień Seashell! 

Starałam się podlinkować każdy z produktów, tak abyście (gdyby coś wpadło Wam w oko) mogły przenieść się bezpośrednio na stronę drogerii, gdzie owy kosmetyk bądź produkt są dostępne.

Ciepłego piątku!
[MIESIĘCZNIK WRZESIEŃ] zmiany w blogu, zmiany w życiu

[MIESIĘCZNIK WRZESIEŃ] zmiany w blogu, zmiany w życiu

Witajcie,

we wrześniu ponownie nie popisałam się aktywnością blogową, jednak musiałam przemyśleć pewne kwestie związane z działaniem tej witryny.


Od jakiegoś czasu w mojej głowie kiełkował pomysł na stworzenie kolejnego miejsca w sieci, gdzie mogłabym dzielić się swoimi przemyśleniami związanymi z moją kolejną pasją - sportem. Jednak nie jest to czynne udzielanie się w nim. Zdecydowanie bierne - kibicowskie. Uwielbiam klimat stadionów, uwielbiam przeglądać newsy sportowe. Jednak w obecnym czasie kiedy łączę pracę zawodową położnej (i dyżury 12-godzinne) wraz ze studiami, nie mam czasu na prowadzenie dwóch blogów.


Zakładając blog miritirllo starałam się (nauczona doświadczeniem blogowania - bo kto nie wie, to informuję,że nie jest to moja pierwsza działalność w sieci) wybrać jak najbardziej uniwersalną nazwę, by nie ukierunkowywać ją tylko na strefę kosmetyczną. Wiedziałam -znając siebie - że kiedyś będę chciała rozbudowywać go tematycznie. Początkowo miało być to DIY czy tematy typowo lifestylowe - obecnie do tych dwóch kategorii dorzuciłam jeszcze kuchnię (gdzie będę starała dzielić się z wami recenzjami przepisów - nie tylko fit, ale również dobrym wysokokalorycznym jedzeniem) oraz wspomnianym wyżej sportem. Mam nadzieję,że kategoria sportu Was nie odstraszy - ba! Będę chciała w kobiecy sposób przybliżyć Wam to "męskie" zainteresowanie.


Jak już wcześniej wspomniałam zaczęłam pracę w zawodzie przez co wrzesień zleciał mi między palcami, gdyż musiałam wdrożyć się w zupełnie nowy dla mnie system pracy. Obecnie wszystko się ustabilizowało także ze zdwojoną siłą wracam do "swojego" internetowego świata.

We wrześniu nie wiele kupiłam. Zwyczajnie nie miałam na to czasu. Ba! Zdecydowanie wzięłam się za zużywanie zapasów i jak na razie idzie mi w tej kwestii bardzo dobrze.Nie mam również zamiaru korzystać z obecnej promocji -55% w Rossmannie. Czy to choroba? A może to już przesyt tą promocją? I powtarzającymi się akcjami z otwartymi kosmetykami czy nielogicznym wybieraniem VIP klientów? Sama nie wiem, ale wewnętrznie nie mam potrzeby skorzystania z niej. Zewnętrznie również - przecież komoda pęka w szwach!

Na przełomie września i października zaczęłam czytać dwie książki. Kontynuację serialu Magda M - pamiętacie ten tvnowski hit? Ja go uwielbiałam! Chociaż pewnie gdybym usiadła do oglądania go dzisiaj - znalazłabym w nim jakieś niedociągnięcia. Jednak w moich wyobrażeniach zapisał się naprawdę bardzo pozytywnie. A sama książka? Utknęłam po 5 rozdziale i nie potrafię znaleźć motywacji aby ponownie po nią sięgnąć. 

Drugą książką jest kultowa seria Reginy Brett - nie miałam okazji sięgać po twórczość tej autorki wcześniej. Zdecydowałam się - po opisie umieszczonym na tylnej  okładce - na książkę "Kochaj". Opis ten idealnie wpisywał się w moje zapotrzebowania i poniekąd liczyłam na gotową instrukcję działania. Niestety pomimo 50 lekcji na temat kochania nie dostajemy tej instrukcji wprost. Na przykładzie autorki i jej życia dochodzimy do swoich wniosków, które dają do myślenia.
Jak widzicie we wrześniu było nudno, mało kolorowo, ale pracowicie. Zdecydowanie letnie klimaty zostały zastąpione przez jesienną melancholię.
Jestem ciekawa jak u Was - dopadł Was jesienny nastrój i zaduma?
[MIESIĘCZNIK SIERPIEŃ] Niemiecki, jesień i fit porażka

[MIESIĘCZNIK SIERPIEŃ] Niemiecki, jesień i fit porażka


Czas leci jak szalony. Niedawno na blogu pokazywałam Wam to co działo się w lipcu, a tu już wrzesień! Zdecydowanie ubiegły miesiąc był mniej ekscytujący - kręcił się w okół pracy i odpoczynku: biernego i czynnego. Chociaż...


w wolnych chwilach starałam się poświęcić trochę czasu na języki obce. W Biedronce znalazłam fajne książki z opowiadaniami oraz ćwiczeniami. Zdecydowałam się na wersję angielską oraz niemiecką. Jednak opowieść w języku naszych zachodnich sąsiadów będzie musiała poczekać, gdyż tutaj zaczynam od podstaw (naprawdę bardzo żałuję, że w gimnazjum nie przykładałam się bardziej do nauki tego języka, sic!).
Jeśli macie jakieś książki ułatwiające naukę tego języka - chętnie poznam tytuły.


W sierpniu po raz pierwszy skorzystałam ze sztucznych rzęs - a dokładniej kępek. Nigdy nie udało mi się przykleić rzęs na pasku tak, aby wyglądało to ładnie. Z kępkami poszło prościej! Efekt jaki uzyskałam był naprawdę bardzo naturalny - zdecydowanie opłacała się "zabawa" trzema długościami.
Zdecydowanie sierpeń był miesiącem bloga - na początku pojawiało się sporo nowych postów. Następnie nastąpiło troszkę ciszy, gdyż praca na trzy zmiany pochłonęła mnie całkowicie. We wrześniu będzie trochę bardziej regularnie, gdyż w wolnych chwilach przygotowywałam dla Was nowe posty.


Jednak nie oszukujmy się, większość swojego odpoczynku (na który składała się nauka niemieckiego oraz pisanie postów) odbywała się w łóżku. Bardzo ubolewam nad tym, że cudowna pościel w tropikalne palmy (oczywiście z Biedronki) jest już nieprzyjemna - zimna, nieotulająca. Latem była cudowna właśnie dlatego, że chłodziła. Chyba pora rozejrzeć się za czymś cieplejszym.


Jak już jesteśmy przy temperaturach - niesamowicie się cieszę, że w końcu nadszedł sezon swterekowy! Chociaż po ostatnim czyszczeniu szafy zostały mi dwa (!), jest cudownie. W końcu mogłam wyciągnąć mój przeogromny kubek z Olafem. Ponownie powróciłam do przeczytania powieści "Światło między oceanami". Niestety nadal nie obejrzałam filmu - tak bardzo się boję, że zniszczy on moje wyobrażenie o bohaterach :(


Jeśli jesteśmy już przy filmach w sierpniu obejrzałam ich kilka.
Głównie były to filmy z Nerflixa: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek - osobiście jestem zachwyona filmem oraz całą jego fabułą. Jednak spotkałam się  z opiniami, że dla osób ktore przeczytały książkę, że film jest po prostu słaby. Niestety nie mam  porównania z książką. Cały czas jestem przed przeczytaniem jej. Gdy to się stanie - pewnie w jakimś instastories podzielę się z Wami swoimi refleksami.
Kolejnym filmem był - również bardzo sławnym na instagramie - jest film: "Do wszystkich chłopców, których kochałam". Bardzo lekki film. Dziewczęcy. Pomimo, że od początku wiadomo jak się skończy, obejrzałam z zaciekawieniem do końca.
Na Canal+ obejrzałam film "Tajny dziennik". Zdecydowanie najcięższy film, ze wszystkim które udało mi się obejrzeć w sierpniu. Opowiadający o kobiecie, która większość swojego życia spędziła w szpitalu psychiatrycznym.
Jako fanka Harrego Pottera, nie mogłam ponownie nieobejrzeć filmu "Fantastyczne Zwierzęta  i jak je znaleźć". Nie mogę się doczekać kolejnej części z tej serii - a będzie ona jeszcze w tym roku w kinach!


Nie skorzystałam z promocji 2+2 w Rossmannie. Nie kupiłam nic będąc w sklepie stacjonarnym Kontigo w Poznaniu. Jestem z siebie dumna! Naprawdę. Jednak za to zainwestowałam w bloga, a dokładniej w jego zdjęcia. Będzie więcej teł - beton, biała cegła, biały parkiet i piękna, błyszcząca elegancka czerń! Mam nadzieję, że to wszystko będzie "grało" na blogu. Tła pochodzą z drukarni Printea - to mój  drugi zakup tam. I wiem, że nie ostatni, bo drukarnia wprowadza do swojego asortymentu tło Azulejos (nie wiecie co to? Ja też nie wiedziałam, bo ten wzór nazywałam marokańskimi płytkami :D dlatego wstawiam Wam zdjęcie z Google
źródło zdjęcia: https://www.clicstore.com.br/papel-de-parede/adesivo-de-azulejo/adesivos-de-azulejos-portugueses

Nie wiem w jakim stylu będzie tło z Pritnea, ale nieważne - ten wzór podoba mi się w każdym wydaniu i wiem, że będzie moje. Także strzeżcie się, bo być może będzie to najczęściej używane tło :)


W Lidlu skusiłam się na lody wegańskie o smaku waniliowym z owocami leśnymi. Nie smakowały mi. Były słodkie, owoce leśne tylko w formie sosu, którego było jak na lekarstwo. Jednak przeraziło mnie coś bardzo, bardzo mocno. Skład. Te lody ociekają syropem glukozowo-fruktozowym...Więc wybaczcie - pozostanę przy moich ukochanych sorbetach z owoców.


W sierpniu poszalałam na Aliexpress. Część przesyłek nadal jest w drodze m.in. pędzle JessUp. Mam nadzieję, że te świetne opinie, które znalazłam w Internecie okażą się prawdą. Pędzle zamówiłam z oryginalnego sklepu, a zdecydowałam się na zestaw pędzli do oczu. Zamówiłam również nożyczki fryzjerskie oraz tysiące "bzdur", które pokażę Wam -jeśli dojdą-w podsumowaniu września. Na zdjęciu bransoletki, również z Aliexpress. Lubię rzeczy, które coś oznaczają. Dlatego pies - odnoszący się do mojego towarzysza życia (:D), dziecięce stópki na błękitnym sznureczku przypominające mi o tym, że jestem położną,a przy pierwszym porodzie na świecie przywitałam chłopca. No i koło z wytłoczonymi sercami - wraz z siostrą nosimy takie same, gdyż za jakiś czas będzie dzieliła nas spora odległość.


Z minusów - niestety to był kolejny miesiąc kiedy nie potrafiłam zmotywować się do ćwiczeń. Może we wrześniu będzie lepiej? Mam płyty z ćwiczeniami od Lewandowskiej, korzystałam z ćwiczeń Chodakowskiej i tysiąca innych osób, które zamieszczają swoje propozycje treningowe na YouTube. I wkurza mnie to, gdzie po 10 minutach pluję płucami, a te wszystkie trenerki "jadą dalej" z idealnym makijażem i zerowym zmęczeniem.Niestety lata zaniedbań i ciągłe granie w siatkówkę na lekcjach WF mają na to większy bądź mniejszy wpływ.

Jak widzicie sierpień był naprawdę leniwy. A jak minął u Was?
Jeśli chcecie być na bieżącco z informacjami - zapraszam na profil instagramowy. Wystarczy, że klikniecie w poniższy baner.

https://www.instagram.com/miritirllo/

Pollena Ewa: krem matujący na dzień oraz intensywnie nawilżający balsam do ciała

Pollena Ewa: krem matujący na dzień oraz intensywnie nawilżający balsam do ciała



Kolejny dowód na to, że na konferencjach można odkryć perełki kosmetyczne. Na stoisku firmy Pollena Ewa była możliwość przeprowadzenia badania skóry, a następnie dobierane były kosmetyki pod to, co wyszło na badaniu. I tak, stałam się posiadaczką kosmetyków z serii Dermo+ , a dokładniej kremu: Dermo+ Seb OFF przeciwzmarszczkowo-matujący krem na dzień oraz Dermo+ intensywnie nawilżający balsam do ciała.


Pollena Ewa Seb Off przeciwzmarszczkowo-matujący krem na dzień
Krem przeznaczony jest dla skóry tłustej, mieszanej oraz ze skłonnoścami do niedoskonałości. Zawiera witaminę PP, kwas hialuronowy, olej z pestek winogron oraz biotechnologiczny składnik z arktycznych mikroorganizmów morskich. Wpływają one na zmniejszenie widoczności porów oraz na redukcję wydzielania sebum. Z kolei terapeptyd, mocznik oraz niskocząsteczkowy kwas hialuronowy pomagają uelastycznić skórę.
Krem zamknięty jest w opakowaniu typu air-brush przez co jest to higieniczne używanie kosmetyku, co w przypadku cery skłonnej do niedoskonałości jest bardzo ważne. Pompka nie zacina się, jednocześnie dając idealna ilość produktu. Bardzo lekka konsystencja sprawia, że wchłania się bardzo szybko. Jeśli jesteście fankami zapachów w kosmetykach, to zakochacie się w tym zapachu! Delikatny, winogronowy zapach. Słodki, a jednocześnie orzeźwiający.
Jeśli chodzi o działanie to z  pewnością działa. Problem świecenia występuje u mnie tylko w problematycznych strefach - przy płatkach nosa. Tłustość skóry niemalże już u mnie nie występuje. A jednymym produktem jaki zmieniałam w pielęgnacji twarzy jest właśnie krem. Krem ideał, dosłownie - jeśli chodzi o cenę to nie przekracza 30 zł.


Pollena Ewa Intensywnie Nawilżający Balsam do ciała
Balsam przeznaczony jest dla skóry suchej, nadwrażliwej oraz narażonej na czynniki zewnętrzne. W składzie znajduje się między innymi olej z rokitnika, kwas hialuronowy oraz mocznik. Wbrew temu, że przeznaczony jest dla skóry bardzo wymagającej jego konsystencja jest bardzo lekka. Niemalże natychmiastowo wchlania się do matu pozostawiając skórę idealnie nawilżoną. Świetnie spisuje się w sytuacjach kryzysowych - u mnie było tak, gdy po nieudanej depilacji skóra na łydkach 'aż bolała' przy dotyku. Balsam bardzo szybko poradził soie z przesuszeniem.
Posiada bardzo intensywny zapach. Lekko pudrowy. Na początku bardzo mi się podobał jednak po pewnym czasie zaczął być zbyt uciążliwy i ciężki.
Cena tego balsamu zaczyna się od 13 zł/250 ml.
Osoboście chciałabym poznać więcej produktów Pollena Ewa, bo oprócz szamponu famlijnego, którego pamiętam jeszcze z dzieciństwa i opisanych wyżej produktów nie znam pozostałego asortymentu. Warto również propagować tę firmę, bo bardzo mało recenzji pojawia się w blogosferz dotyczących ich produktów. Szkoda, bo warto wspierać polskie produkty i kosmetyki ;)

Jestem ciekawa czy znacie i czy stosowaliście jakieś produkty firmy Pollena Ewa, podzielcie się tym w komentarzach ;)
[DENKO] Lipiec

[DENKO] Lipiec



Okeej, to denko będzie bardzo długie, więc lemoniada w dłoń i lecimy z tym postem! 


Nacomi czarne mydło
To moje pierwsze czarne mydło. Początkowo bardzo przeszkadzał mi jego zapach, jednak po kilu użyciach przyzwyczaiłam się. Mydło bardzo mocno oczyszcza twarz  i może być stosowane w dwojaki sposób: jako produkt do mycia twarzy oraz jako peeling enzymatyczny pozostawiony na 10 minut na twarzy. Ja stosowałam je tylko do twarzy, ale można umyć całe ciało przy wykorzystaniu tego produktu. Dla tych, co nie wiedzą czarne mydło wykonane jest ze zmiażdżonych czarnych oliwek oraz z oliwy.
Zdecydowanie kupię ponownie.



Tołpa dermo face sebio maska czarny detoks
Maska zamknięta jest w higienicznym opakowaniu, które podobno nie zasysa bakterii. Jest bardzo wygodne, a przez to, że tuba jest aluminiowa można zużyć je do samego końca. Jeśli "siedzicie" w maseczkach to pewnie kojarzycie, że maski z węglem i glinką nie powalają zapachem. Ta maseczka to zaprzeczenie tego. Mogłabym siedzieć w niej godzinami. Maseczka nie spływa z twarzy, genialnie oczyszcza. Jest to z pewnością jedna z lepszych "czarnych" masek.
Zdecydowanie kupię ponownie.



Tołpa dermo face sebio peeling 3 enzymy
Ponownie bardzo higieniczne opakowanie. Przyjemny tropikalno-wakacyjny zapach. Jest to pierwszy peeling enymatyczny, który sprawił, że czułam pod palcami złuszczony naskórek!
Zdecydoanie kupię ponownie. 


Bioderma sebum H2O płyn micelarny
Niemalże bezzapachowy produkt. Świetnie zmywa makijaż, nie podrażnia oczu. Często stosowałam tego produktu do odświeżenia twarzy, kiedy nie miałam na twarzy makijażu. Nie podrażnia.
Zdecydowanie kupię ponownie 


Krem O2 skin na noc
Recenzję na temat całej serii O2Skin można przeczytać tutaj. Świetnie nawilżał. Jednak pod koniec zaczynał mnie nudzić jego zapach.
Nie wiem czy kupię ponownie. 


Serum O2 skin 
Re-we-la-cy-jne! Recenzję również można przeczytać w tym poście. Skóra wyglądała po nim świetnie. Minusem jest opakowanie, które sprawiło, że w opakowniu zostało trochę produktu.
Zdecydowanie kupię ponownie.


Efektima probki peelingow
Próbki peelingów wystarczyły na jednokrotne wypeelingowanie całego ciała, więc nie mogę ocenić ich wpływu na kondycję skóry. Jednak najwięcej frajdy miałam przy peelingu węglowym, gdzie od stóp do głów byłam czarna jak...węgiel ;D
Nie wiem czy kupię ponownie. 


Czarna pasta do zebów
Uwielbiam. Jedyna pasta, która wybieliła zęby i poradziła sobie z osadem z herbaty, którą piję hektolitrmi. Więcej o tej paście można przeczytać w tym poście.
Zdecydowanie kupię ponownie (właściwie to już kupiłam) 




Tolpa green oils oczyszcznie zel miceralny
Nie mogłam znieść jego zapachu. Konsystencja fatalna, przepływała mi między palcami. I zawsze więcej wypływało z opakowania niż powinno. Bez szału.
Nie kupię ponownie. 


garnier fructis papaya hair food
Osobny post o tej masce jest już dostępny tutaj. Jak wiecie nie zachwyciła mnie ta wersja, jednak coraz bardziej napalam się na Macadamia Hair Food.
Kupię, ale inny rodzaj 


garnier mineral action control
Bardzo lubię te antyperspiranty. Zapewniają świetną ochronę latem. Nie powodują u mnie podrażnienia oraz nieprzyjmenego swędzenia.
Zdecydowanie kupię ponownie 


vabun for lady no 5
O tym zapachu możecie przeczytać tutaj. Do samego końca lubiłam po niego sięgać, jednak nie jestem przekonana czy kupię ponownie. Lubię szukać nowych zapachów.
Nie wiem czy kupię ponownie


jenny glow blacberry&bay
O tym zapachu możecie przeczytać tutaj. Idealny na lato. Zapach jeżyn uprzyjemniał niejeden upalny dzień. Jednak był mało wydajny i szybko się skończył. Cała recenzja znajduje się tutaj.
Nie wiem czy kupię ponownie.


healthy bb bourjois
O tym kremie BB możecie przeczytać tutaj. Zdecydowanie moja ulubiona seria jeśli chodzi o podkłady czy kremy BB to Healthy Mix. Pomimo 3 odcieni, pierwszy idealnie do mnie pasuje. A teraz kiedy moja skóra już tak bardzo się nie przetłuszcza, był idelany.
Zdecydowanie kupię ponownie. 


tusz: paradise, temptation, eveline celebration 
Trzy tusze, które stały się hitem blogosfery. Paradise, który pięknie podkreślał rzęsy. Jednak się osypywał. Temptation, który genialnie pachniał kokosem. Jednak się osypywał i nie zachwycił mnie do tego stopnia, żebym wróciła do niego podobnie. Eveline celebration - posiadanie już 3 opakowania o czymś świadczy, czyż nie? Zdecydowanie to mój ulubieniec.
Loreal Paradise, Maybelline Temptation - zdecydowanie nie kupię ponownie
Eveline celebration - kupię ponownie.


Uff, i to tyle! Zdjęcia pustych opakowań wstawilam celowo - staram się zużywać większość kosmetyków jakie mam. A jeśli mi nie odpowiadają dzielę się nimi z innymi :) 



Copyright © 2014 Lifestyle by Miritirllo , Blogger