Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą golden rose. Pokaż wszystkie posty
Nowości ostatnich tygodni

Nowości ostatnich tygodni


W ciągu ostatnich tygodni - za sprawą wyprzedaży - ale nie tylko, pokusiłam się o kilka kosmetycznych nowości. Duża część z nich to kosmetyczne hity, które już dawno podbiły blogerski świat.
Sephora
W Sephorze skusiłam się na trzy rzeczy. Tylko, a może aż z racji tego jak wyglądają moje kosmetyczne zapasy można byłoby nad tym dyskutować.

Fenty Beauty by Rihanna - Gloss Bomb w kolorze Fenty Glow
Nienawidzę błyszczyków dlatego wydalam ponad 70 zł na ten z Fenty. Paranoja! Jednak formuła tego kosmetyku sprawiła, że sięgam po niego codziennie. Nie jest lepki, nie skleja ust przez co jest bardzo komfortowy w noszeniu. Wiadomo, że jeśli zawieje wiatr to włos się do niego przyklei, ale wszystkie pozostałe atuty sprawiają, że na rzecz niezależną od samego kosmetyku, można przymknąć oko.

Clarins Moisture Replenishing Lip Balm
O istnieniu tego kosmetyku dowiedziałam się z jednego z filmów na YouTube (bodajże był to film Maxineczki oraz House of Makeup) i od tego czasu polowałam na niego. Okazja nadarzyła się, gdy jego cena spadła niemalże o połowę. Co o nim sądzę? Przyjemny, nawilżający balsam - jednak ja na tę cenę, spodziewałam się większego efektu wow. Jest sporo tańszych kosmetyków, które świetnie radzą sobie z nawilżeniem moich przesuszonych ust.

Benefit Brow contour pro - Kredka do konturowania 4w1
Jako, że swoje brwi mam dość mocne w kolorze zazwyczaj podkreślałam je delikatnie cieniem aby najpierw nie wchodziły brwi a następnie pozostała część mnie. Bardzo ciekawiła mnie forma tej kredki, niemalże sentymentalna forma - ludzie urodzeni w latach '90 zrozumieją o czym mówię. I powiem wam, że po pierwszym użyciu kredki byłam zachwycona w jak krótki  i prosty sposób można zrobić genialne brwi. Być może to kwestia tego, że nigdy nie sięgnęłam po pomadę
MintiShop
W tej drogerii skusiłam się z kolei na takie rzeczy jak:

The Balm - Bronzer Bahama Mama
To dziwne, wiem, ale dopiero teraz testuję ten bronzer. Niestety tak jak podejrzewałam jest on dla mnie troszeczkę za ciepły. Nie można odebrać mu pigmentacji, która jest genialna. Jednak osobiście martwi mnie fakt tego, że nawet delikatnie dotknięcie pędzlem powoduje bardzo mocne osypywanie się produktu w palecie. Bardzo łatwo rozciera się na twarzy i byłby u mnie w czołówce gdyby nie jego ciepła tonacja.

Golden Rose Concelar HD
Kolejny hit YouTube polecany przez Karolinę Ziętek. Kupiłam bez zastanowienia. I to był błąd, gdyż przyjęłam, że odcień 001 będzie idealny, genialnie kolorystycznie dopasowany do mojej niemalże porcelanowej kolorystyki twarzy. Jakie było moje zdziwienie, gdy otrzymałam prawie biały korektor! No cóż, okazało się, że w tej serii moim odcieniem jest 003 - więc jeśli zastanawiacie się nad kupnem tego produktu, koniecznie sprawdźcie jego kolorystykę wcześniej.

Boujois Healthy Mix 51
Nie liczę która to buteleczka tego podkładu. Uwielbiam go i jak dotąd nie znalazłam lepszego. Kocham, kocham, kocham.

Gąbka do podkładu Blend it
Kiedyś ją miałam i się nie polubiłyśmy. Skusiłam się, bo moja z Wibo gdzieś się zapodziała, a że składałam zamówienie to wzięłam ją i jak na razie sprawdza się poprawnie, ale...

skusilam się na gąbkę Juno, gdzie kilka miesięcy temu Nickie na swoim kanale ogłosiła ją najlepsza gąbką. Kilka polskich Youtuberek robiło już jej test, a ja zacieram rączki!
W Kontigo skusiłam się na maseczki do twarzy z Miya. Jedyne co mogę na ich temat powiedzieć to, to że obie pachną rewelacyjnie. Bardzo lubiłam ich kremy, więc dużą nadzieję kładę w tych maseczkach.
Wibo. Byłam zachwycona wszelkimi swatchami oraz filmami na YouTube. Przedstawiana tam pigmentacja zabijała. Niestety na żywo cienie połyskujące dają niewiele blasku na oku. Troszkę się zawiodłam na samej pigmentacji, bo jeśli chodzi o gamę kolorystyczną - jest ona jak najbardziej na plus.

Krem BB Bo-ho Green Make Up - kremy pochodzą  ze sklepu OneOrganic. Jest to krem BB, który składa się ze składników naturalnych, do których należą m.in. olejek jojoba czy żurawinowy przez co daje bardzo silne nawilżenie.Ja posiadam ten krem w dwóch odcieniach.

A Wy? Nowy Rok zaczęłyście skromnie czy poszalałyście na zakupach?



Instagram made me buy it!

Instagram made me buy it!

Posiadając konto na portalach internetowych jesteśmy narażeni na wiele niebezpieczeństw. W dodatku kiedy 90% kont, które obserwujesz to konta blogerek urodowych jesteś narażona na jeszcze jeden problem zwany potocznie: "MUSZĘ TO MIEĆ!". 

I tak powstała moja lista kosmetyków, które kupiłam poprzez ich dobre opinie oraz fakt, że zalewały moją "ścianę" Instagramową atakując mnie kilkanaście razy dziennie.




Zapraszam na mój Instagram made me buy it!



Krem MIYA COSMETICS MYWONDERBALM I'm Coco Nuts.

 Jest to intensywnie nawilżający krem, który nie dość, że pachnie genialne to jeszcze koi cerę. Wszelkie rozdrapania, strupki goją się o milion razy szybciej. Wersja kokosowa polecana jest dla cer tłustych. Krem nie zapycha skóry, co w przypadku takiego rodzaju cery jest bardzo ważne. Bardzo szybko się wchłania, jednocześnie zostawiając skórę matową. Jak już wspominałam skóra jest niesamowicie nawilżona, miękka. 
Niech nie zwiedzie was konsystencja kremu. Jak dla mnie przypomina ona bardzo "bogaty" krem do rąk, kompletnie nie kojarzący się z produktem do twarzy. Co prawda dość topornie rozprowadza się na skórze, jednak nie powoduje jej obciążenia. Idealnie sprawdza się pod makijaż. Podkład nie roluje się na nim. Nie powoduje również szybszego przetłuszczania się twarzy. Jak dla mnie hit.
Jeśli chodzi o skład to jest on genialny - olejek kokosowy, olejek sezamowy, witamina E, prowitamina B%. W 96,5% naturalności za 29.90 (obecnie w HEBE za 17.99)
Zapach, czyli coś co jest dla mnie bardzo ważne. Nie jest to czysty kokos. Osobiście wyczuwam nuty kokosu i mięty. Bardzo lekki, orzeźwiający zapach. Pięknie komponujący się z letnim słońcem!


CARTICE HD LIQUID COVERAGE KOLOR010

Pamiętacie ten moment, kiedy po kilku tygodniach poszukiwań w końcu udaje wam się upolować ten podkład? Obecnie jest on dostępny prawie w każdej drogerii, gdzie znajduje się szafa Catrice. Jego popularność spadała?
Być może przez jego wszechobecny brak, był tak przeze mnie pożądany. Gdy go znalazłam bez zastanowienia wzięłam dwa opakowania od razu. I były to dwa ostanie opakoawnia w moim życiu.
Dlaczego? Przy stosowaniu tego podkładu moja cera zaczęła źle wyglądać. Pojawiła się fala zaskórników zamknięty. Jednak przez to, że na mojej skórze zawsze jakieś niedoskonałości są, nie przejęłam się ich obecnością. Dopiero niedawno trafiłam na kilka recenzji, gdzie autorki przestrzegały przed stosowaniem tego produktu. Rzeczywiście w momencie odstawienia przeze mnie podkładu na twrzy nie pojawiały się żadne nowe niedoskonałości. Jednak zaskórniki zamknięte cały czas na niej pozostały.
Czy polecam ten podkład? Tak, jeśli wasza twarz nie zapycha się szybko. Dlaczego polecam? Bo kolo 010 jest idealny dla bardzo bladych osób, bo podkład utrzymuje się długo na twarzy i nie wymaga poprawek w ciągu dnia. 


EOS Promegrante Raspberry

Moje usta są bardzo przesuszone, pomimo stosowania wszelakich nawilżaczy. EOS był na mojej liście urodzinowej, dlatego przy promocji w Rossmannie nie omieszkałam się wrzucić go do koszyka. Skład oczywiście jak najbardziej na plus: 95% produktów organicznych mówi samo za siebie.
Zapach granatu i maliny bardzo przypadł mi do gustu. Słodki, owocowy. Wyczuwalny na ustach.
Jeśli chodzi o nawilżenie to rzeczywiście ono jest. Nawet po przysłowiowym zjedzeniu pomadki z ust, pozostają one przez pewien czas nawilżone. Jednak na miejsca bardziej wymagające będzie on za słaby.



GOLDEN ROSE LONGSTAY 

O tych pomadkach pisałam już nie raz na tym blogu. Dlatego przytoczę tekst, który pojawił się przy poście o tych pomadkach.

Opis producenta: Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania.Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.


Jeśli chodzi o gamę kolorystyczną, to według mnie, są one bardziej specyficzne. Nie wszyscy odnajdą w niej swojego ulubieńca. W niektórych wersjach kolorystycznych w produkcie znajdują się drobinki. Są one wyczuwalne podczas nakładania.Pomadki posiadają dość duży aplikator. Wygodnie nakłada się nim produkt na usta, ciężej jest wykonywać nim jakieś precyzyjne poprawki. W przypadku koloru 15 niestety nie obejdzie się bez konturówki. Ja używam bezbarwnego wosku z Golden Rose, który świetnie się sprawdza w tej roli.Pomadka jest kremowa w konsystencji. Pachnie waniliowo - mi osobiście ten zapach bardzo przeszkadza. Jest bardzo trwała na ustach, nie ściera się podczas jedzenia i picia. Mat jaki osiągalny jest tą pomadką jest genialny!Posiadam kolory: 10, 15



Jestem ciekawa, co wy kupiłyście pod wpływem Instagrama czy Youtube - podzielcie się tym w komentarzach, być może poznam produkt, który tak bardzo mnie zainspiruje, że będę musiała go mieć :)

Golden Rose Matte Lipstick Crayon vs Golden Rose Lonstay Liquid Matte Lipstick

Golden Rose Matte Lipstick Crayon vs Golden Rose Lonstay Liquid Matte Lipstick


Nigdy nie byłam pozytywnie nastawiona do pomadek. Byłam zrażona do nich przez klejące się do wszystkiego, a głównie włosów, błyszczyki. Nie nawiedziłam efektu lepienia się czegoś na ustach, przez co w mojej kosmetyczce nie było nigdy tego typu produktów.
Sprawa zmieniła się kiedy do sklepów trafiły matowe pomadki w kredce od Golden Rose. Na początku sięgnęłam po numer 12, w którym kompletnie się nie czułam. Dlatego też do tej pory leży nieużywana na dnie kosmetyczki. Następnie sięgnęłam po numer 08 i...przepadałam. Drugie podejście do tej pomadki i od razu miłość do kolorów bordowo-fioletowych. 

Golden Rose Matte Lipstick Crayon


Opis producenta: Matowa pomadka do ust Matte Crayon tworzy na ustach aksamitne wykończenie. Wysoka zawartość pigmentów oraz długotrwała formuła sprawia, że pomadka długo utrzymuje się na ustach. Idealnie się rozprowadza, a dzięki zawartości składników nawilżających oraz wit. E dodatkowo odżywia i nawilża usta. Bogata paleta kolorów zawiera odcienie od klasycznej czerwieni po różne odcienie nude. Poj. 3,5g. 

Według mnie gama kolorystyczna zaproponowana przez Golden Rose w tej serii jest genialna! Każda z nas bez problemu znajdzie odcień, który pokocha. Jak już wspominałam wcześniej nie polubiłam się z 12, tylko dlatego, że na tle mojej bladej cery brudny róż prezentował się nie najlepiej. Z kolei 08 jest kolorem tak genialnym, że bardzo często sięgam po niego.
Kredka jest trwała. W ekstremalnych warunkach, przy całonocnym jedzeniu i piciu, wymagała poprawy tylko raz. Jest to genialne, ponieważ przy tak ciemnym odcieniu spodziewałam się, że zdecydowanie więcej razy będę musiała ją poprawiać. A tu super zaskoczenie!
Nie rozmazuje się, nawet gdy nie użyjecie konturówki. Myślę, że za cenę 11,90 to takie połączenie dwóch produktów w jednym jest czymś niesamowitym.
Pomadka nie wysusza ust, bardzo łatwo rozprowadza się na nich. Nakłada się równomiernie.
Jedyne do czego mogłabym się doczepić (ale będzie to takie czepnięcie się na siłę) to forma kredki, którą żeby zatemperować trzeba mieć odpowiedni sprzęt do tego.
Posiadam kolory: 08, 12

Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick


Opis producenta: Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania.Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.

Jeśli chodzi o gamę kolorystyczną, to według mnie, są one bardziej specyficzne. Nie wszyscy odnajdą w niej swojego ulubieńca. W niektórych wersjach kolorystycznych w produkcie znajdują się drobinki. Są one wyczuwalne podczas nakładania.
Pomadki posiadają dość duży aplikator. Wygodnie nakłada się nim produkt na usta, ciężej jest wykonywać nim jakieś precyzyjne poprawki. W przypadku koloru 15 niestety nie obejdzie się bez konturówki. Ja używam bezbarwnego wosku z Golden Rose, który świetnie się sprawdza w tej roli.
Pomadka jest kremowa w konsystencji. Pachnie waniliowo - mi osobiście ten zapach bardzo przeszkadza. Jest bardzo trwała na ustach, nie ściera się podczas jedzenia i picia. Mat jaki osiągalny jest tą pomadką jest genialny!
Posiadam kolory: 10, 15

Według mnie są to genialne pomadki. Jednak kiedy się spieszę wybieram Crayon, ponieważ nie jestem aż tak bardzo wprawiona w nakładanie ciekłych, matowych, pomadek.

Jestem ciekawa po jakie produkty do ust, matowe lub nie, wy najczęściej sięgacie!

Urodzinowa wishlista

Urodzinowa wishlista



Chociaż do moich urodzin jeszcze ponad dobry miesiąc,a prezenty jakie najbardziej nas cieszą to te, które robimy sobie sami to postanowiłam podzielić się z wami tym, co w najbliższym czasie będę chciała sobie kupić jako prezent urodzinowy.
Kategorie będą trzy: kosmetyki, książki i inne. Będzie to lepiej czytelne dla was, a i dla mnie bardziej uporządkowane, przez co łatwiejsze do zrealizowania.

Golden Rose, Longstay Liquid Matte Lipstick
http://goldenrose.pl/produkty/usta/pomadki/longstay-liquid-matte-lipstick---matowa-pomadka-do-ust-w-plynie---golden-rose.html
Matowe pomadki uwielbiam, a miłość do nich zaczęła się właśnie od Golden Rose. Dlatego chciałabym systematycznie powiększać swoją kolekcję pomadek tej firmy. Za co je uwielbiam? Przede wszystkim za to, że nie przesuszają moich i tak wiecznie przesuszonych ust! To naprawdę ogromny plus. Poza tym trwałość tych kosmetyków jest niesamowita! Zazwyczaj wybieram ciemne kolory, bo w nich czuję się najlepiej. Jednak kusi mnie sławna 10 z tej serii! A moim cichym marzeniem jest posiadanie ich wszystkich, ale ciii...

Eos, granat z maliną
https://www.douglas.pl/douglas/Piel%C4%99gnacja-Kosmetyki%20naturalne-Twarz-eos-Usta-Pomegranate-Raspberry_productbrand_3000079964.html?sourceRef=AnZClIlUs&productEntryPoint=
Decydując się na ciemne usta staram się, żeby były one wtedy w jak najlepszej kondycji. Okej, EOS to nie szczyt nawilżenia, ale to ciekawy gadżet, który w kosmetyczce każdej kosmetykomaniaczki się znajduje ( ; ) ). Myślę, że do stosowania na co dzień powinien wystarczyć. Bo na noc i tak stosuję większą dawkę nawilżenia.

Bielenda, olejek różany
http://bielenda.pl/wp-content/uploads/2016/08/rose_care_zbiorcze_viska_rgb-500x276.jpg
Co wchodzę do drogerii to go nie ma, a gdy składam zamówienia online to zawsze o nim zapominam. Dlatego chciałabym, żeby w ramach prezentu urodzinowego już o nim nie zapomnieć i w końcu go przetestować. A kto wie, może gdy się sprawdzi to w łazience wyląduje cała, cudownie pachnąca, seria różana?
http://s.znak.com.pl/files/covers/card/b3/Song_Pokazswojstyl_500pcx.jpg

Marzą mi się te dwie książki. Obydwie podbijają instagram i kilka razy dziennie trafiam na zdjęcia z nimi! Więc moja chęć posiadania ich automatycznie się podwaja! Chociaż do poradników nie darzę jakiejś ogromnej sympatii i tego rodzaju książek jest w mojej biblioteczce najmniej to od czasu do czasu lubię sięgnąć do publikacji, które mają aż tylu zwolenników!

Plakaty od zloteplakaty.pl 

http://zloteplakaty.pl/
Gdy dowiedziałam się o istnieniu tej strony przepadałam. Ich plakaty są naprawdę wyjątkowe! Te ze złotymi napisami są wykonane w taki sposób, że odbijają światło dając efekt WOW! Ostatnio w ofercie pojawiły się plakaty z czarnym tłem i złotymi napisami - chyba nie muszę wspominać o moim, kolejnym, zachwycie. Wybór jest tak ogromny, że zdecydować się na jeden plakat jest naprawdę, naprawdę bardzo trudno.

Gym Hero, Training Bag

Jestem zakochana w tej torbie. Uwierzcie mi, na pierwszy rzut oka pomyślałam, że przecież ja i flamingi? W dodatku ja i różowy (kolor, którego unikam jak ognia), jednak gdy napatrzyłam się na tę torbę wiedziałam, że muszę ją mieć. I jest to mój główny, urodzinowy, cel. Na stronie GymHero są też legginsy, które idealnie wpasowują się w klimat tej torby, ale to chyba byłby już flamingowa przesada, nie uważacie?

Lubicie dostawać prezenty? Chyba każdy to lubi. Jednak jeszcze większą frajdą jest dawanie komuś prezentów. Osobiście zachęcam was do akcji Życzenia dla blogerki organizowaną przez Alę z bloga kosmetyki moim życiem. Być może tym postem podpowiedziałam uczestniczkom tej akcji co by mi się przydało (chociaż oczywiście post nie miał tego na celu ; ))

A jakie są wasze urodzinowe marzenia?

*zdjęcia pochodzą z różnych stron, każde zdjęcie jest odpowiednio podlinkowane*
Odkrycia roku

Odkrycia roku


Koniec roku to dobry czas na podsumowania. I nie dotyczy to tylko podsumowań życia: tego co przeżyliśmy, o czym chcielibyśmy zapomnieć oraz w jakie miejsce się przenieść. To dobry czas na zastanowienie się co pozytywnie wpłynęło na nas samych.

A wpływa na nas wiele czynników. Ludzie, otoczenie, miejsca. Również kosmetyki. Bo przecież nakładamy je tonami na siebie i liczymy na jakiś cud. Dzisiaj chciałabym pokazać wam to, co wywołało u mnie efekt wow. Nie tylko w kwestii kosmetycznej, ale również markowo-jakościowej.


Catrice  HD Liquid Coverage odcień 010 Light Beige

Poszukiwania tego podkładu trwały wieczność. A to wszystko przez was! Oczywiście żartuję, ale to w dużej mierze wy swoimi opiniami na temat tego produktu sprawiłyście, że pragnęłam go mieć. Zdobyłam go na otwarciu drogerii Hebe - rozchodził się jak ciepłe bułeczki.

Ale co mogę o nim powiedzieć? 

Jest to jeden z lepszych podkładów jakie miałam. Krycie oceniam na naprawdę mocne. Bez problemu radzi sobie z przebarwieniami potrądzikowymi - zakrywa je już po pierwszej warstwie. Nie podkreśla porów. Podkreśla suche skórki, ale pokażcie mi podkład, który tego nie robi! Konsystencja jest dość rzadka. Spływa z dłoni, ale nie utrudnia to jego aplikacji. Myślę, że najlepiej nakładać go gąbeczką albo palcami. Efekt jaki wtedy uzyskujemy jest najbardziej zbliżony do cery idealnej.

Jak na podkład za tę cenę [w drogeriach Hebe: 27,99 zł] jest naprawdę genialny. Nie dziwię się, że tak ciężko znaleźć go zarówno stacjonarnie, jak i online.
Jedynym minusem jaki ja dostrzegam to mała gama kolorystyczna. Podkład posiada 4 odcienie. Dla mnie 010 jest idealne, ale wiem, że niektórzy narzekają, że nie ma odcienia pomiędzy 010 a 020.

Czy polecam ten podkład? Tak. Za krycie. Za trwałość - na mojej tłustej cerze, przypudrowany pudrem ryżowym utrzymuje się do sześciu godzin. Za aspekt finansowy. I za przepiękne, wyglądające trochę luksusowo i elegancko, opakowanie.


Resibo, płyn micelarny

Z produktami naturalnymi u mnie jest różnie. Na początku działają, pozostawiając po sobie genialny efekt. Później zaczynam je chwalić, aż je przechwalę.

Z marką Resibo spotkałam się, gdy pojawiła się bodajże w czerwcowym Chillboxie. Pierwsze co rzuca się w oczy to przepiękne, naturalne, opakowanie. Sama oprawa kosmetyku sprawia, że chcemy po nie sięgać. Dużym plusem jest forma atomizera. Pompka nie zacina się, aplikuje odpowiednią ilość produktu. Zapach według mnie jest typowo...apteczny. Mi to jednak nie przepada, bo lubię jak kosmetyk tak właśnie pachnie. 
Bardzo dobrze zmywa makijaż. Nie powoduje przesuszenia skóry. Nie podrażnia oczu [bo stosuję go również do demakijażu tej części twarzy]. 

Rzadko zdarza się, że wracam do jakiegoś produktu. Do tego wracam z przyjemnością. Jest to moja już druga butelka płynu micelarnego tej firmy. Oceniam go jako jeden z najlepszych, naturalnych, płynów micelarnych. Z półki typowo drogeryjnej niezastąpionym produktem jest micel od Garniera, szczególnie w wersji różowej.

Za 150 ml tego produktu musimy zapłacić 49,00 zł. Czy to jest dużo, czy mało? Nie wiem. Ale wiem, że moja skóra dostaje składniki z wiadomego pochodzenia, naturalne, dobre dla niej. 

Renee

Sklep odkryłam zupełnie przypadkiem. Przejrzałam ofertę, wiele rzeczy wpadło mi wtedy w oko. Jednak długo trwało zanim zdecydowałam się na kupno obuwia przez internet. Nie do końca wierzyłam opinią. Bo jak za tak niską cenę, obuwie może być wygodne?
Teraz z czystym sumieniem powiem wam,że może być. Buty jakie zamówiłam na tej stronie są najwygodniejszymi jakie miałam. Noszę je niemal dzień w dzień i nic złego się z nimi nie dzieje. 

Oferta tego sklepu jest naprawdę bardzo szeroka. Dla mnie ogromnym plusem jest to, że rozmiarówka zaczyna się od rozmiaru 35 [tak, tak, mam rozmiar stopy 35 - jeszcze jakieś pytania?].
Ceny są niewyobrażalnie niskie. Dodatkowo bardzo często można trafić na promocję. A jeśli kupicie coś za więcej niż 150 zł wysyłkę macie w gratisie. Kontakt ze sklepem jest bardzo dobry. Niedługo trzeba czekać na odpowiedź zwrotną. 

I te opakowania...buty przychodzą tak pięknie zapakowane. Możecie go później wykorzystać do czegokolwiek chcecie - ja przechowuję w nim zapasy kosmetyków :)


Lakiery Golden Rose, Rich Colour Maxi Brush

Zdecydowanie najlepsze na rynku. Paznokcie maluję rzadko, ze względu na swój profil studiów. Kiedy jednak wiem, że mogę mieć pomalowane paznokcie sięgam właśnie po te lakiery.
Przeogromnie duża gama kolorystyczna, więc ze spokojem każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli chodzi o trwałość u mnie wytrzymują do siedmiu dni. Uważam, że jest to dużo jak na zwykły lakier. Cena również jest atutem, jeśli spojrzymy na objętość. Bo otrzymujemy aż 10,5 ml produktu, co naprawdę ciężko jest wykończyć ; )



Gym Hero

Przez instagram zachłysnęłam się tą marką. Ich profil (jeśli nie znacie koniecznie zajrzyjcie na @gymhero_official ) to nie tylko miejsce, gdzie reklamowane są ich produkty. To również miejsce, gdzie znajdziecie mnóstwo motywacji do ćwiczeń, zdrowego odżywiania. 
Uwielbiam ten sklep i gdybym mogła chodziłabym w ich rzeczach codziennie. Niektórzy powiedzą, że ceny są wysokie. To prawda, ale to naprawdę wysokiej jakości odzież sportowa. Taka, która po pierwszym kontakcie z pralką nie nada się do wyrzucenia, tylko taka, która będzie służyła wam na lata.
Wysyłka jest darmowa. Kontakt ze sklepem bardzo dobry. Ja ze zniecierpliwieniem czekam na nową kolekcję ;)

W swoim zestawieniu chciałam wam pokazać rzeczy, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie i były odkryciem 2016 roku.  To własnie te rzeczy najbardziej zapadły mi w pamięć.

A wy, co odkryliście w 2016 roku? 

Jeśli chcecie, możecie zajrzeć na mojego instagram ( @panna_z ), gdzie często dzielę się z wami nowościami i tym co aktualnie mnie zachwyca. Dodatkowo wszystkie podstrony bloga działają już prawidłowo :)


Na Nowy Rok życzę Wam dalszej pasji w blogowaniu. Dużo pomyślności, a przede wszystkim zdrowia! ;)
Copyright © 2014 Lifestyle by Miritirllo , Blogger