Maseczki jednorazowe? Czy takie istnieją?

Wiosną wszystko budzi się do życia. Rośliny, drzewa, kwiaty, zwierzęta, ale również i nasz organizm przestawia się na cieplejsze dni. Mamy więcej energii, więcej chęci w dbaniu o siebie. Wszystko pięknie, prawda?
Tylko posiadaczki cer trądzikowych - w tym ja, przeklinają ten czas słońca i upałów. Dlaczego? Działanie promieni słonecznych na słońce nie powoduje tylko nadania jej pięknego odcienia. Przede wszystkim prowadzi do wysuszenia skóry. Cera trądzikowa,tłusta jest to taka cera, która produkuje (już i tak) za dużo sebum. Doprowadzając do jej wysuszenia, powodujemy, że staje się mniej odżywiona i zaczyna DODATKOWO produkować coraz więcej sebum. Czyli powstaje nam mniej więcej takie równanie:
SEBUM (produkowane przez skórę "normalnie")+SEBUM (produkowane przez skórę poprzez nadmierną ekspozycję na promienie słoneczne) = WYSYP ZMIAN TRĄDZIKOWYCH
Taka podwójna dawka sebum jest świetną pożywką dla bakterii, tzw. bakterii trądzikowych. Oczywiście krem z filtrem jest podstawowym kosmetykiem przez cały rok, jednak w tych miesiącach najbardziej słonecznych stan mojej cery bardzo się pogarsza. Z obserwacji wnioskuję, że spowodowane jest to tą podwójną dawką sebum.
Dlatego na początku wiosny staram się bardzo zmieniać swoją pielęgnację. Sięgam - czasami nawet codziennie - po maseczki oczyszczające. W poprzednim miesiącu przetestowałam kilka nowości i tzw. "hitów" internetowych.



Bielenda, DETOX
Tym razem Bielenda proponuje nam maseczki w cudownie metalicznych kolorach. Po zastygnięciu jednak niewiele one mają wspólnego ze srebrem czy złotem. Maseczki można dostać w trzech wersjach:
- silver - dla cery mieszanej i tłustej

- blue - dla cery suchej i wrażliwej
- gold - dla cery wrażliwej i dojrzałej
Wersja Silver Detox ma charakterystyczny, kwaśny zapach. Przyjemnie nakłada się ją na twarz, nie spływa z niej i błyskawicznie zastyga. Innowacją tych masek jest to, że zawierają nanocząsteczki, które w połączeniu ze sławnym węglem mają dogłębnie oczyszczać skórę. Dodatkowo cera ma być zmatowiona, a wydzielanie sebum uregulowane.
Maseczka powoduje to, że skóra jest zmatowiona, odświeżona i tyle? Nie zauważyłam jakiegoś głębokiego oczyszczenia. Z całą pewnością nie był to detox skóry.
Jak już wspominałam kolor nie jest srebrny. Maseczka (wersja silver) ma zwykły, szary, glinkowy kolor.
Koszt jednej saszetki to 2,99 zł.
Ja raczej do niej nie wrócę.


Marion, FIT&FRESH
Seria Fit&Fresh są to maseczki 2w1 - można zastosować ją jako maseczkę jednorazową albo pozostawić na twarzy na całą noc.
Wersja ogórkowa skierowana jest dla cer tłustych,mieszanych, problematycznych. Zawiera kwasy AHA pochodzące z ekstraktu z limonki. Maseczka genialnie odżywia twarz, nawilża ją pozostawiając twarz w genialnej kondycji. Sprawia, że te bardziej zaognione zmiany są mniej widoczne. Po użyciu tej maseczki nie ma efektu ściągnięcia skóry - tak jak już wcześniej wspominałam cera jest genialnie nawilżona.
L'orel Skin Expert
Pure Clay Detox Mask - jest to maseczka detoksykująca z glinką i węglem.Maska koloru szarego, o kremowej konsystencji. Perfumowana, jednak zapach jest na tyle przyjemny, że nie drażni on nosa. Rozprowadza się bez żadnych przeszkód - nie spływa z twarzy. Zastyga jak każda typowa glinka. Jeśli chodzi o działanie to delikatnie oczyszcza, nie pozostawia uczucia ściągnięcia skóry.
Pure Clay Purity Mask - jest to maska oczyszczająca z ekstraktem z eukaliptusa. Maska w  kolorze jasnej zieleni o kremowej konsystencji oczyszcza skórę z zanieczyszczeń. Skóra jest odświeżona. Delikatnie zasusza niedoskonałości.
Ziaja
Ziaja antyoksydacja Jagody Acai ma za zadanie wygładzić skórę, ujędrnić i zmiękczyć. Poprzez długotrwałe nawilżenie kojąco zadziałać na skórę. Maskę można nakładać na 15 minut lub pozostawić na całą noc. Genialnie nawilża, nawet cery suche! Nie zapycha skóry. Opakowanie starcza na mniej więcej trzy użycia.
Ziaja liście zielonej oliwki to maska niemalże kultowa.  Zawiera w swoim składzie kaolin oraz cynk. Konsystencja tej maski jest gęsta przez co nie spływa z twarzy. Zastyga bardzo szybko, oczyszcza tylko z tych najpłytszych zaskórników.
Black Head Pilaten to maska, której poświeciłam osobny post. Jeśli jesteś ciekawa co o niej sądzę odsyłam do TEGO postu.
Bielenda Carbo Detox podbiła polski rynek, stając się jedną z popularniejszych masek węglowych. Oprócz koloru, który szokował wszystkich domowników, maska nie wywarła na mnie żadnego wrażenia. Miałam uczucie, że zarówno przed jak i po nałożeniu maseczki cera wyglądała tak samo.Szczerze mówiąc zawiodłam się na niej, bo miałam ogromne oczekiwania co do tego produktu.
Rival de Loop
Maseczka złuszczająca z brzoskwinią i aloesem jesr dla mnie hitem. Tania, dostępna w każdym Rossmannie. Przy pierwszym nałożeniu nie spodziewałam się, że będzie to maseczka typu peel-off. Ale to dobrze, tym większy plus dla tego produktu! Pachnie genialnie. Potrzebuje chwili na zastygnięcie. Można ściągnąć ją w jednej płachcie. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom peel-off!

Jestem ciekawa jaki jest wasz stosunek do masek jednorazowych!

20 komentarzy :

  1. Bardzo lubię tę złuszczającą natomiast też miałam wielkie oczekiwania wobec tej maseczki z Bielendy i tak jak ty zawiodłam się :) uwielbiam testować maseczki i kupować .

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tego wszystkiego próbowałam tylko L'oreal, a pilaten uznaję za zło - nie rozumiem zachwytu nad tą marką. Natomiast zamiast masek jednorazowych wolę glinki do mieszania lub maski w płachtach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię maseczki. Z tych które wymieniłaś nie używałam ani jednej. A próbowałaś zwykłą maseczkę z glinki zielonej ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę spróbować maseczki Marion bo nigdy ich nie używałam, a byłam bardzo zadowolona z innych produktów tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię takie małe maseczki i często próbuję nowe rodzaje;) Miałam tą z Ziaji z kaolinem i cynkiem i tą z Rossmanna i były całkiem ok;) Też miałam ochotę na carbo detox z Bielendy, ale chyba sobie ją daruję;p

    OdpowiedzUsuń
  6. Pilaten mam i nie jest to nic specjalnego. Poza gładką skórą żadnych innych efektów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam maseczkę węglową bielendy, ziaji - liście zielonej oliwki i obie bardzo lubię :) Sławną 'chińską' też miałam i mam mieszane uczucia, jeszcze muszę ją przetestować raz.. Tą z RdL mnie zaciekawiłaś i na pewno kupię, bo dawno nie miałam właśnie tych z rodzaju peel off. Nowość od bielendy też na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maski Marion brzmią ciekawie 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajne propozycje maseczek. Chciałabym spróbować tej Bielendy :) Nie znałam wielu z nich. Lubię jednorazowe maseczki! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś lubiłam używać takich maseczek. Teraz nakupiłam sobie różnych glinek i sama sobie robię maseczki. Wychodzi dużo taniej i skład jest w 100% zadawalający :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie używałam tej maseczki. Może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wielbię antyoksydacyjną maseczkę Ziaji z Jagodami Acai. Jest najlepsza *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię takie maseczki w saszetkach, wśród nich prym u mnie wiodą glinkowe Ziaji a przede wszystkim ta z glinką szarą <3
    To, co potrafi zrobić z moją cerą jest nieziemskie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Te nowe z bielendy koniecznie musze wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasami próbuję maseczek jednorazowych niektóre są ok.. natomiast wolę takie które używa się np 2 razy w tygodniu i ma się opakowanie w tubie lub słoiczku ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja na szczęście nie mam takich problemów. Stosuję bardziej nawilżające maseczki z glinki i z dodatkiem olejków.
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię maseczki saszetkowe, bardziej niż w tubkach :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja używam ostatnio praktycznie tylko i wyłącznie kosmetyków z tołpy i genialnie mi się sprawdzają :) Zapraszam do siebie: http://makeupcoscokocham.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubie robić sobie takie maseczki aczkolwiek mało która coś robi.😉

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za KAŻDY komentarz. Czytam każdy. Uśmiech pojawia mi się na twarzy kiedy pojawiają się wasze spostrzeżenia - nie tylko te pozytywne, ale i negatywne :)
Jeśli chcesz zostawić link do swojego bloga nie mam nic przeciwko temu :)
Miło mi będzie jeśli dołączysz go grona obserwatorów :)

Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger