[MIESIĘCZNIK LIPIEC] Torebka, rysunek i dwie sukienki

[MIESIĘCZNIK LIPIEC] Torebka, rysunek i dwie sukienki


Jesteśmy mistrzyniami w narzekaniu - to gdzieś po części prawda. Analizując nasze codzienne spotkania i przywitania bardzo często na pytanie: "Co u Ciebie słychać?" odpowiadamy, że "nic" albo zaczynamy wymieniać lawinę złych rzeczy, które zadziały się w naszym życiu. A co gdyby zapytać: "Co dobrego u Ciebie?". Zmusza do zastanowienia, prawda?

Dlatego w ramach odpoczynku od kosmetyków, co miesiąc będę pysznie chwalić się tym, co w moim życiu zadziało się dobrego. Wszystko w czasie przeszłym, by podsumować miesiąc a nie napisać kolejną obietnicę,którą wątpię, że spełnię. 


DIY - marzyłam o słomkowej - słomianej torebce, ale cena przekraczająca czasami 150 zł była zaporowa. Nawet Aliexpress nie pomogło, sugerując takie torebki za 70-80 zł. Dlatego jak grom z jasnego nieba pojawił się wpis Kasi Ogórek z bloga Twoje DIY, która pokazała tutorial, gdzie taką torebkę można było mieć za 19,90! Dlatego przeszukałam dom i tak oto powstała moja torebka.
Za rączki posłużyły mi rączki od jakiejś podróbki Obaga, którą nawet nie pamiętam skąd ją mam. Pompony wykonałam z białego sznurka, który również oplotłam dookoła torebki. Jest bardzo naturalna w stonowanych kolorach, dlatego myślę aby doczepić do niej kolorowe pompony! Do wnętrza wszyłam czarną podszewkę i mam swoją wymarzoną torebkę.

Przeglądając Elle znalazłam rubrykę, gdzie znalazłam rubrykę ze zdjęciami okładek z poprzedniego opublikowanymi przez Instagramowiczów. Pomyślałam, że to świetny pomysł. Stworzyłam zdjęcie - według mnie najlepsze jakie jest na moim Instagramowym profilu - i dodałam. Wiem, że brzmi to pyszałkowato, ale oceńcie sami. Może to tylko moje wyobrażenie ;)


Spróbowałam. Niestety się nie udało - czy będę próbować dalej? Nie wiem, nie chcę robić czegoś na siłę i co miesiąc zasypując Instagrama takimi zdjęciami.


Kolejnym wielkim marzeniem było narysowanie mnie przez Magical Illustration. Może nie do końca mnie, tylko mojej stylizacji. Ogromny talent! Koniecznie zajrzyjcie na jej Instagram. A dla mnie szok był jeszcze większy, gdyż w swojej pracy uchwyciła każdy szczegół i narysowana przez nią postać wygląda...tak jak ja!


Sukienki - ten kto mnie zna, wie że mogłyby dla mnie nie istnieć. Jednak w panujące upały postanowiłam zamienić swoje przyzwyczajenia i zacząć ubierać się w sukienki oraz spódniczki. Najlepszym zakupem tego lata była sukienka Infinity Dress polecana przez blogerkę AniaMaluje. Jeszcze większym szokiem dla mnie było pojawienie się mojego zdjęcia w tej sukience u niej na blogu! Tutaj możecie przeczytać ten post :) Naprawdę cieszą mnie takie rzeczy.

Oprócz sukienki Infinity Dress stałam się posiadaczką chyba najmodniejszej sukienki tego lata. Swoją zamówiłam w sklepie Selfieroom - zdecydowanie mój ulubiony sklep internetowy. Jeszcze "czaję się" na spódniczkę również w takim stylu. Czyż nie są cudowne?

źródło zdjęcia: https://www.selfieroom.pl/pl/p/Spodniczka-GAMMA-zielona/13603

Nauczyłam się pić 1,5 litra wody dziennie. Naprawdę dla mnie to duży sukces, gdyż rzadko kiedy odczuwam pragnienie. Upały sprawiły, że zaczęłam kombinować z różnymi dodatkami do wody. Zdecydowanie moim ulubionym połączeniem jest woda z plasterkiem cytryny, grapefruita oraz pomarańczy.


Odkryłam również genialny kanał na YouTube - House of makeup.Nie mogę oderwać się od makijaży tworzonych przez Małgosię. Naprawdę już dawno nikt tak mnie nie zachwycił. A jej szczerość i takie otwarte podejście powoduje, że chcę oglądać więcej i więcej. No i w końcu mogę naśladować makijaże jakieś Youtuberki na swoich oczach - Małgosia, tak jak ja, posiada opadającą powiekę. Jeśli również jesteście posiadaczkami takiego typu powieki, a nie wiecie jak się malować odwiedźcie ten kanał.

Po sesji długo nie mogłam powrócić do blogowania - potrzebowałam przerwy. Zdecydowanie. Jednak teraz planuję, organizuję i piszę posty na zapas, by w razie kolejnej "blogowej depresji" nie zos
tawić Was z niczym.


Przyznałam się sama przed sobą, że "troszkę" mi się przytyło. Dlatego postanowiłam zacząć trochę świadomiej się odżywiać. Zmorą dla mnie było nieregularne jedzenie. Od ponad 2 tygodni jadam posiłki co 3 godziny i jestem niemiłosiernie z tego dumna.A jeszcze bardziej dumna jestem z tego, że kompletnie przestało ciągnąć mnie do słodyczy! Zastanawiam się również nad dietą dr Dąbrowskiej - jeśli korzystałyście z niej koniecznie podzielcie się swoimi odczuciami na jej temat. Niestety nadal nie mogę zmotywować się do ćwiczeń.


Założyłam dziennik inspiracji. Z racji tego, że na zajęcia jeżdżę często pociągiem zawsze lubię mieć jakąś gazetę ze sobą. Bardzo często chciałabym kilka rzeczy zachować na dłużej, jednak nie mam miejsca żeby magazynować stertę  czasopism. Dlatego też kupiłam gruby zeszyt, tonę kleju i zaczęłam przyklejać to, co chciałabym mieć na dłużej. Są to różne stylizacje, przepisy, jakieś ciekawe artykuły, makijaże czy po prostu fajne zdjęcia.Trochę staroświeckie, ale gdzieś wewnątrz taka właśnie jestem ;D


Doszłam do perfekcji robiąc caffe latte, bez ekspresu, który posiada właśnie taką funkcję. Obecnie nie wyobrażam sobie poranka bez wypicia szklanki latte. Cudowna i wyczekiwana chwila. Chociaż krowie mleko nie ma dobrego wpływu n
a moją cerę - nie potrafię sobie jej odmówić.

Większość tekstów czy informacji z ostatniej chwili pojawia się na moim instagramowym koncie. Jeśli chcecie być na bieżąco - zapraszam. Aby przenieść się na mój profil, wystarczy kliknąć w poniższy baner.

A Wam, co dobrego przytrafiło się w lipcu? 


Ziaja Natrualny Oliwkowy Balsam do ciała skóra sucha i normalna

Ziaja Natrualny Oliwkowy Balsam do ciała skóra sucha i normalna

Nie tylko sklepowe półki, ale i nasze - blogerskie - uginają się pod nadmiarem kosmetyków. Mam wrażenie, że najszybciej pojawiającymi się nowościami w drogeriach są smarowidła do ciała: masła, balsamy, balsamy pod prysznic. Można wybierać nie tylko w konsystencji, ale i w zapachach czy formułach. Zdecydowanie są to kosmetyki, które zużywam najwolniej i jestem najmniej systematyczna.

Co o tym kosmetyku mówi producent?

Aktywny balsam o intensywnym działaniu odżywczym do pielęgnacji skóry suchej i normalnej.
  • Doskonale wygładza skórę oraz likwiduje uczucie szorstkości.
  • Przyspiesza proces regeneracji naskórka.
  • Intensywnie i trwale nawilża zapobiegając nadmiernej utracie wody.
  • Wyraźnie wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry.
  • Wpływa kojąco na naskórek, szczególnie w miejscach skłonnych do podrażnień.

Balsam oliwkowy trafił do mnie w sytuacji, gdy chciałam się szybciej opalić (miał być przyspieszaczem opalania), a następnie okazał się świetnym ukojeniem po kąpielach słonecznych. Kosmetyk przeznaczony jest do skóry suchej oraz normalnej.

Balsam znajduje się w okrągłej butelce z zamykaniem na kilk. Jest to bardzo wygodę, a samo zamknięcie solidne.W konsystencji balsam jest biały, lejący. O bardzo przyjemnym zapachu. Delikatnym, świeżym. Balsam wchłania się szybko, jednak przez pewien czas pozostawia olejową  warstwę. Nie jest uciążliwa - wierzcie mi, należę do osób, które nienawidzą filmu, który powstaje po niektórych balsamach. Skóra jest ukojona i nawilżona. Jednak aby dokładnie się nim wysmarować potrzeba go sporo - niestety cierpi na tym jego wydajność. Ale rekompensuje to cena,około 13 zł.

Balsam świetnie sprawdza się również po goleniu - niweluje suchość łydek, łagodzi podrażnienia. Świetnie nawilża suche obszary ciała - kolana, łokcie. Dzięki swojej formule nie tylko nawilża, ale również natłuszcza skórę.

Skład: Aqua (Water), Isopropyl Myristate, Glycerin, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Dicaprylyl Ether, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cera Microcristallina (Microcristalline Wax), Paraffin, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Dimethicone, Magnesium Sulfate, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Hydrogenated Castor Oil, Cera Alba (Beeswax), BHA, Sodium Benzoate, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Geraniol, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Limonene, Hydroxycitronellal, Citral, Amyl Cinnamal, Cinnamyl Alcoholm, Citric Acid.

Przypominam, że jeśli szukacie więcej informacji albo po prostu podoba Wam się stylistyka zdjęć, możecie zacząć obserwować mnie na Instagramie, gdzie jestem dostępna dużo częściej i aktywniej niż na blogu ; )
Aby przenieść się na instagram wystarczy kliknąć w poniższy baner ;)



Co sądzicie o kosmetykach Ziaji? Stosujecie je?
Neess Baza Peel Off - hit czy kit?

Neess Baza Peel Off - hit czy kit?

Mam wrażenie, że o tej bazie zostało powiedziane i napisane już wszystko, ale czuję się zobowiązana aby opowiedzieć Wam swoje wrażenia dotyczące tego produktu.


Otrzymałam tę bazę na konferencji Meet Beauty w kwietniu. Zapowiadała się rewelacyjnie - bo przecież ściąganie hybryd to najbardziej upierdliwa i znienawidzona robota i chyba każda z nas marzy, żeby zdjąć ją jednym ruchem bez uszkadzania płytki paznokcia.
Baza peel off nie wymaga utwardzania. Nakłada się ją na paznokcie pamiętając o zabezpieczeniu wolnego brzegu paznokcia. Jest to bardzo ważne, gdyż inaczej baza nie będą się dobrze trzymać. Baza wysycha sama, a w ramach kolejnego kroku nakładamy lakier hybrydowy i utwardzamy zgodnie z zaleceniami producenta.

Moje uwagi odnośnie bazy:
- pierwsza próba skończyła się zmyciem lakieru. Po samoistnym wyschnięciu bazy pierwsza warstwa lakieru spłynęła z paznokcia.Dosłownie zrolowała się, wyglądała nieestetycznie. 
- po zmyciu na paznokciach pozostaje klejąca warstwa, która nie schodzi po zmyciu cleanerem - tak jak zapewnia producent
- dugie podejście do bazy zrobiłam na paznokciach u stóp. Niestety po dwóch dniach lakier odpadał z paznokci w najmniej oczekiwanych momentach - śmiałam się, że wprowadzam nową modę na noszenie hybryd: dwa paznokcie pomalowane, a trzy nie.
- trzecie podejście znowu miało miejsce na paznokciach dłoni - niestety, baza ponownie zrolowała się pod lakierem, co starałam się uchwycić na poniższych zdjęciach:



- po zdjęciu bazy paznokcie były ochydnie oklejone klejem, który ciężko zmyć. Część paznokci została naderwana
- z racji tego, że paznokcie odchodzą 'same' mam wrażenie, że istnieje większe ryzyko złapania 'czegoś' gdyż paznokcie podhaczają się dostaje się pod nie woda, bakterie i inne stworzątka
- zapach bazy jest okropny - osobiście maluję paznokcie na wdechu, żeby tylko nie czuć tego chemicznego zapachu (nie wiem dlaczego, ale pierwsze moje skojarzenie z tym zapachem to rzeczy z Chin i ten ich specyficzny zapach)

Nie chciałam oceniać tej bazy po jednym użyciu, jednak niestety - nie jest to produkt godny polecenia. U mnie kompletnie nie współpracuje z lakierami, a testowałam go na lakierach takich marek jak Ness, Semilac oraz Neonail. Pomimo utwardzenia hard topem z NeoNail potrafiły odpaść.

Przypominam, że jeśli szukacie więcej informacji albo po prostu podoba Wam się stylistyka zdjęć, możecie zacząć obserwować mnie na Instagramie, gdzie jestem dostępna dużo częściej i aktywniej niż na blogu ; )
Aby przenieść się na instagram wystarczy kliknąć w poniższy baner ;)



Jestem ciekawa czy macie jakieś doświadczenia z tą bazą - co sądzicie?
Copyright © 2014 Lifestyle by Miritirllo , Blogger