Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miesiecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miesiecznik. Pokaż wszystkie posty
[MIESIĘCZNIK] KWIECIEŃ 2020

[MIESIĘCZNIK] KWIECIEŃ 2020



Podsumowanie kilku nieblogowych miesięcy będzie najlepszym wpisem na nowy początek. Po przerwie. Mam nadzieję, że wielu z Was równie chętnie, jak ja, powrócili do mojego blogowego świata. To jednak uzależnia.
Słowem wstępu powiem tylko, że tematyka bloga nie będzie monotematyczna. Oczywiście nie zamierzam zapomnieć, że wywodzę się z kręgu blogów beauty, ale stopniowo będę chciała wprowadzać różne urozmaicenia na blogu. Będzie to mój swoisty internetowy pamiętnik, który mam nadzieję stanie się dla was inspiracją.



Urodą jest to, co pozostaje, kiedy już spłynie tusz do rzęs.
~Eric A. Meyer - Cyfrowa Katastrofa





Co działo się u mnie przez te kilkanaście miesięcy?



Skończyłam studia magisterskie. Pojechałam w wymarzoną podróż do Dubaju i Abu Dhabi. W międzyczasie sporo podróżowałam - zaliczyłam kilka wypadów po Polsce oraz dwa, krótkie wypady zagraniczne (do Berlina oraz Wiednia). Z początkiem 2020 roku powróciłam do swoich pasji, które porzuciłam ze względu na brak czasu. Teraz, gdy odeszły mi obowiązki związane ze studiami, mogę poświęcić im cały swój czas wolny.

Książki
Od początku roku przeczytałam ponad 40 książek i jeden e-book. Nie wiem dokładnie z czego to wynika, ale mój gust czytelniczy uległ zmianie. Może jest to spowodowane wiekiem? Nie wiem. Kiedyś zaczytana w romansach, obecnie z większą przyjemnością sięgam po książki kryminalne. Lubię, szczególnie po pracy, zagłębić się w inny świat. W końcu "kto czyta książki, ten żyje podwójnie". Lubię książki przez które idę wraz z bohaterami. Niestety jeszcze nie dorosłam do pozycji zmieniających nastawienie do życia, poradników czy stricte psychologicznych pozycji.

W kwietniu bardzo spodobała mi się akcja na Instagramie @bookreviewbyanita, gdzie zwrócono uwagę na szacunek ze strony innych czytelników. Osobiście również spotkałam się z tym zjawiskiem i z całego serca popieram tę akcję. A chodzi w niej o to, żeby nie dyskryminować osób ze względu na jej gust czytelniczy, a jak się okazuje to właśnie czytelnicy hejtują inne osoby podzielające tę samą pasję przez to jaką książkę czytają. W czytelnictwie chyba nie o to chodzi, czyż nie? Jeszcze biorąc pod uwagę statystki czytelnictwa w Polsce, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca.


Dla mnie książka jest rozrywką. Dla kogoś innego może służyć jako swego rodzaju psycholog czy motywator. A jeszcze dla innej osoby, mogą być źródłem poszerzania wiedzy.
Co jakiś czas będę dzielić się z Wami moimi książkowymi perełkami.

Seriale i filmy
Nadrobiłam prawie wszystkie popularne seriale na Netflixie. I niestety - te którymi ekscytowałam się jakiś czas temu - w swojej kontynuacji nie zachwyciły mnie. Z pewnością do tego niechlubnego grona należą takie seriale jak Riverdale, Chilling Adventures of Sabrina, Dom z Papieru. Jednak wielkim zaskoczeniem był dla mnie serial Freud. Bardzo podobał mi się klimat oraz akcja, która niekiedy zmuszała do głębszego zastanowienia się.

Bardzo rzadko oglądam filmy. W dobie Netflixa zdecydowanie przerzuciłam się na seriale. Oczywiście po raz kolejny, z sentymentem, wróciłam do oglądania całej serii o Harrym Potterze. Zawsze chętnie oglądam wszystkie. Po raz setny oglądałam również takie pozycje jak Seks w wielkim mieście czy opowieści o Bridget Jones. 
Niesiona falą popularności książek zdecydowałam się iść do kina na film 365 dni. Znając fabułę z książek (nie będąc do końca fanką tej serii) niestety, ale nie mogę zrozumieć popularności tego filmu. Był on dla mnie kompletnie niespójny z książką. Z kina wyszłam zawiedziona nie tylko grą aktorską, ale również pociętą fabułą, przez co film w odbiorze osoby, która nie zapoznała się wcześniej z książką mógł okazać się zlepkiem przypadkowych scen.






Plany blogowe
Systematycznie na blogu będę pokazywać swoje kosmetyczne odkrycia oraz sprawdzać beautyblogowe hity kosmetyczne, czyli produkty najczęściej polecane na blogach i kanałach beauty na Youtubie. Postaram się równocześnie prowadzić profil na instagramie, który na potrzeby bloga, przeszedł niemałą metamorfozę. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście,zachęcam do zaobserwowania profilu Miritillo na Instagramie. Ponadto, jak już wspominałam wcześniej, na blogu przewijać się będą również lifestylowe i podróżnicze posty.


Mam nadzieję, że będziecie kontynuować tę blogową przygodę razem ze mną. Zachęcam serdecznie do zaobserwowania profilu na instagramie (wystarczy kliknąć w zdjęcie, aby przejść do profilu), gdyż tam - niemal codziennie - czeka na Was coś nowego :)


Witajcie ponownie!


[MIESIĘCZNIK] Netflix, promocje i Meet Beauty

[MIESIĘCZNIK] Netflix, promocje i Meet Beauty


Dawno nie było podsumowania miesiąca. W ostatnich tygodniach dużo dzieje się w moim życiu i nie zadabanie o stały dostęp do bloga spowodowało krótki zastój. Jednak spokojnie - wersji roboczych gotowych do publikacji jest już kilkanaście, zatem nie pozbędziecie się tak szybko Miritillo z blogowego świata.
W ostatnim czasie moje życie toczy się między trzech instytucji: pracy - biblioteki - uczelni. Pisanie magisterki, odbywanie praktyk oraz praca na pełen etat nie zawsze pozwala na regularne zaglądanie do mojego blogowego świata. Jednak aby nie zwariować szukałam odskoczni, które nie będę wymagały ode mnie kolejnych godzin przesiedzianych przed laptopem. Dlatego często na reset wybierałam kanapę, koc i...Netflixa.
Od września do stycznia obejrzałam...dwa seriale. Liczba nie jest zabójcza, ale to uświadamia mi ile tak naprawdę miałam czasu wolnego. Niewiele.

Pierwszym z seriali to Sabrina. Szczerze mówiąc pierwszy odcinek nie zachwycił mnie i dopiero po jakimś czasie wróciłam do kolejnych, które pochłonęłam bardzo szybko. Wiem, że są zwolennicy jak i przeciwnicy tego serialu z racji dużej ilość nawiązań satanistycznych. Mi osobiście to nie przeszkadzało, a sama realizacja serialu bardzo przypadła mi do gustu.

"Na raty" nadal oglądam serial The Suits. Zazwyczaj, gdy piszę pracę magisterską w tle leci kolejny odcinek tego serialu. Mam nadzieję, że nie jestem jedyną osobą, która jeszcze nie oglądała serialu z Księżną Sussex.
Kilka nowości kosmetycznych pojawiło się w mojej kosmetyczce - były to głównie rzeczy z obecnie trwających promocji. O tym co było to dokładnie przeczytacie w kolejnym poście, gdyż oczywiście nadal nie zrobiłam stosownych zdjęć.
Całkowicie przepadłam na świątecznych promocjach w sieciówkach. Jednak starałam się całkowicie zmienić swoją szafę, to świetnie się złożyło, że czas wyprzedaży pokrył się z czasem wymiany ubrań. Trafiłam na wiele świetnych perełek, które mam nadzieję, że posłużą mi długo. Starałam się wybierać ubrania lepsze składowo i kierować się tym co mi pasuje, a nie tym, co jest obecnie modne.
Nadal jednak nie kupiłam torebki. Szukam takiej, która pasowałaby zarówno do jeansów jak i do bardziej eleganckich stylizacji. Może ktoś z Was wie, gdzie takich szukać?

Jeśli chodzi o kwestie kosmetyczne to z racji kuracji trądzikowej całkowicie zmieniłam swoją pielęgnację - jednak i w tym temacie pojawi się oddzielny wpis. Jednak największym z hitów tych miesięcy okazała się maseczka od Rapan Beauty - głęboko oczyszczająca glinka. Ge-nial-na! Cudo!
W tym miesiącu po raz kolejny wysłałam swoje zgłoszenie na Meet Beauty. Miałam okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu dwukrotnie, jednak sądząc po ilości genialnych blogów oraz kont instagramowych nie oceniam swoich szans bardzo wysoko.

[MIESIĘCZNIK WRZESIEŃ] zmiany w blogu, zmiany w życiu

[MIESIĘCZNIK WRZESIEŃ] zmiany w blogu, zmiany w życiu

Witajcie,

we wrześniu ponownie nie popisałam się aktywnością blogową, jednak musiałam przemyśleć pewne kwestie związane z działaniem tej witryny.


Od jakiegoś czasu w mojej głowie kiełkował pomysł na stworzenie kolejnego miejsca w sieci, gdzie mogłabym dzielić się swoimi przemyśleniami związanymi z moją kolejną pasją - sportem. Jednak nie jest to czynne udzielanie się w nim. Zdecydowanie bierne - kibicowskie. Uwielbiam klimat stadionów, uwielbiam przeglądać newsy sportowe. Jednak w obecnym czasie kiedy łączę pracę zawodową położnej (i dyżury 12-godzinne) wraz ze studiami, nie mam czasu na prowadzenie dwóch blogów.


Zakładając blog miritirllo starałam się (nauczona doświadczeniem blogowania - bo kto nie wie, to informuję,że nie jest to moja pierwsza działalność w sieci) wybrać jak najbardziej uniwersalną nazwę, by nie ukierunkowywać ją tylko na strefę kosmetyczną. Wiedziałam -znając siebie - że kiedyś będę chciała rozbudowywać go tematycznie. Początkowo miało być to DIY czy tematy typowo lifestylowe - obecnie do tych dwóch kategorii dorzuciłam jeszcze kuchnię (gdzie będę starała dzielić się z wami recenzjami przepisów - nie tylko fit, ale również dobrym wysokokalorycznym jedzeniem) oraz wspomnianym wyżej sportem. Mam nadzieję,że kategoria sportu Was nie odstraszy - ba! Będę chciała w kobiecy sposób przybliżyć Wam to "męskie" zainteresowanie.


Jak już wcześniej wspomniałam zaczęłam pracę w zawodzie przez co wrzesień zleciał mi między palcami, gdyż musiałam wdrożyć się w zupełnie nowy dla mnie system pracy. Obecnie wszystko się ustabilizowało także ze zdwojoną siłą wracam do "swojego" internetowego świata.

We wrześniu nie wiele kupiłam. Zwyczajnie nie miałam na to czasu. Ba! Zdecydowanie wzięłam się za zużywanie zapasów i jak na razie idzie mi w tej kwestii bardzo dobrze.Nie mam również zamiaru korzystać z obecnej promocji -55% w Rossmannie. Czy to choroba? A może to już przesyt tą promocją? I powtarzającymi się akcjami z otwartymi kosmetykami czy nielogicznym wybieraniem VIP klientów? Sama nie wiem, ale wewnętrznie nie mam potrzeby skorzystania z niej. Zewnętrznie również - przecież komoda pęka w szwach!

Na przełomie września i października zaczęłam czytać dwie książki. Kontynuację serialu Magda M - pamiętacie ten tvnowski hit? Ja go uwielbiałam! Chociaż pewnie gdybym usiadła do oglądania go dzisiaj - znalazłabym w nim jakieś niedociągnięcia. Jednak w moich wyobrażeniach zapisał się naprawdę bardzo pozytywnie. A sama książka? Utknęłam po 5 rozdziale i nie potrafię znaleźć motywacji aby ponownie po nią sięgnąć. 

Drugą książką jest kultowa seria Reginy Brett - nie miałam okazji sięgać po twórczość tej autorki wcześniej. Zdecydowałam się - po opisie umieszczonym na tylnej  okładce - na książkę "Kochaj". Opis ten idealnie wpisywał się w moje zapotrzebowania i poniekąd liczyłam na gotową instrukcję działania. Niestety pomimo 50 lekcji na temat kochania nie dostajemy tej instrukcji wprost. Na przykładzie autorki i jej życia dochodzimy do swoich wniosków, które dają do myślenia.
Jak widzicie we wrześniu było nudno, mało kolorowo, ale pracowicie. Zdecydowanie letnie klimaty zostały zastąpione przez jesienną melancholię.
Jestem ciekawa jak u Was - dopadł Was jesienny nastrój i zaduma?
[MIESIĘCZNIK SIERPIEŃ] Niemiecki, jesień i fit porażka

[MIESIĘCZNIK SIERPIEŃ] Niemiecki, jesień i fit porażka


Czas leci jak szalony. Niedawno na blogu pokazywałam Wam to co działo się w lipcu, a tu już wrzesień! Zdecydowanie ubiegły miesiąc był mniej ekscytujący - kręcił się w okół pracy i odpoczynku: biernego i czynnego. Chociaż...


w wolnych chwilach starałam się poświęcić trochę czasu na języki obce. W Biedronce znalazłam fajne książki z opowiadaniami oraz ćwiczeniami. Zdecydowałam się na wersję angielską oraz niemiecką. Jednak opowieść w języku naszych zachodnich sąsiadów będzie musiała poczekać, gdyż tutaj zaczynam od podstaw (naprawdę bardzo żałuję, że w gimnazjum nie przykładałam się bardziej do nauki tego języka, sic!).
Jeśli macie jakieś książki ułatwiające naukę tego języka - chętnie poznam tytuły.


W sierpniu po raz pierwszy skorzystałam ze sztucznych rzęs - a dokładniej kępek. Nigdy nie udało mi się przykleić rzęs na pasku tak, aby wyglądało to ładnie. Z kępkami poszło prościej! Efekt jaki uzyskałam był naprawdę bardzo naturalny - zdecydowanie opłacała się "zabawa" trzema długościami.
Zdecydowanie sierpeń był miesiącem bloga - na początku pojawiało się sporo nowych postów. Następnie nastąpiło troszkę ciszy, gdyż praca na trzy zmiany pochłonęła mnie całkowicie. We wrześniu będzie trochę bardziej regularnie, gdyż w wolnych chwilach przygotowywałam dla Was nowe posty.


Jednak nie oszukujmy się, większość swojego odpoczynku (na który składała się nauka niemieckiego oraz pisanie postów) odbywała się w łóżku. Bardzo ubolewam nad tym, że cudowna pościel w tropikalne palmy (oczywiście z Biedronki) jest już nieprzyjemna - zimna, nieotulająca. Latem była cudowna właśnie dlatego, że chłodziła. Chyba pora rozejrzeć się za czymś cieplejszym.


Jak już jesteśmy przy temperaturach - niesamowicie się cieszę, że w końcu nadszedł sezon swterekowy! Chociaż po ostatnim czyszczeniu szafy zostały mi dwa (!), jest cudownie. W końcu mogłam wyciągnąć mój przeogromny kubek z Olafem. Ponownie powróciłam do przeczytania powieści "Światło między oceanami". Niestety nadal nie obejrzałam filmu - tak bardzo się boję, że zniszczy on moje wyobrażenie o bohaterach :(


Jeśli jesteśmy już przy filmach w sierpniu obejrzałam ich kilka.
Głównie były to filmy z Nerflixa: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek - osobiście jestem zachwyona filmem oraz całą jego fabułą. Jednak spotkałam się  z opiniami, że dla osób ktore przeczytały książkę, że film jest po prostu słaby. Niestety nie mam  porównania z książką. Cały czas jestem przed przeczytaniem jej. Gdy to się stanie - pewnie w jakimś instastories podzielę się z Wami swoimi refleksami.
Kolejnym filmem był - również bardzo sławnym na instagramie - jest film: "Do wszystkich chłopców, których kochałam". Bardzo lekki film. Dziewczęcy. Pomimo, że od początku wiadomo jak się skończy, obejrzałam z zaciekawieniem do końca.
Na Canal+ obejrzałam film "Tajny dziennik". Zdecydowanie najcięższy film, ze wszystkim które udało mi się obejrzeć w sierpniu. Opowiadający o kobiecie, która większość swojego życia spędziła w szpitalu psychiatrycznym.
Jako fanka Harrego Pottera, nie mogłam ponownie nieobejrzeć filmu "Fantastyczne Zwierzęta  i jak je znaleźć". Nie mogę się doczekać kolejnej części z tej serii - a będzie ona jeszcze w tym roku w kinach!


Nie skorzystałam z promocji 2+2 w Rossmannie. Nie kupiłam nic będąc w sklepie stacjonarnym Kontigo w Poznaniu. Jestem z siebie dumna! Naprawdę. Jednak za to zainwestowałam w bloga, a dokładniej w jego zdjęcia. Będzie więcej teł - beton, biała cegła, biały parkiet i piękna, błyszcząca elegancka czerń! Mam nadzieję, że to wszystko będzie "grało" na blogu. Tła pochodzą z drukarni Printea - to mój  drugi zakup tam. I wiem, że nie ostatni, bo drukarnia wprowadza do swojego asortymentu tło Azulejos (nie wiecie co to? Ja też nie wiedziałam, bo ten wzór nazywałam marokańskimi płytkami :D dlatego wstawiam Wam zdjęcie z Google
źródło zdjęcia: https://www.clicstore.com.br/papel-de-parede/adesivo-de-azulejo/adesivos-de-azulejos-portugueses

Nie wiem w jakim stylu będzie tło z Pritnea, ale nieważne - ten wzór podoba mi się w każdym wydaniu i wiem, że będzie moje. Także strzeżcie się, bo być może będzie to najczęściej używane tło :)


W Lidlu skusiłam się na lody wegańskie o smaku waniliowym z owocami leśnymi. Nie smakowały mi. Były słodkie, owoce leśne tylko w formie sosu, którego było jak na lekarstwo. Jednak przeraziło mnie coś bardzo, bardzo mocno. Skład. Te lody ociekają syropem glukozowo-fruktozowym...Więc wybaczcie - pozostanę przy moich ukochanych sorbetach z owoców.


W sierpniu poszalałam na Aliexpress. Część przesyłek nadal jest w drodze m.in. pędzle JessUp. Mam nadzieję, że te świetne opinie, które znalazłam w Internecie okażą się prawdą. Pędzle zamówiłam z oryginalnego sklepu, a zdecydowałam się na zestaw pędzli do oczu. Zamówiłam również nożyczki fryzjerskie oraz tysiące "bzdur", które pokażę Wam -jeśli dojdą-w podsumowaniu września. Na zdjęciu bransoletki, również z Aliexpress. Lubię rzeczy, które coś oznaczają. Dlatego pies - odnoszący się do mojego towarzysza życia (:D), dziecięce stópki na błękitnym sznureczku przypominające mi o tym, że jestem położną,a przy pierwszym porodzie na świecie przywitałam chłopca. No i koło z wytłoczonymi sercami - wraz z siostrą nosimy takie same, gdyż za jakiś czas będzie dzieliła nas spora odległość.


Z minusów - niestety to był kolejny miesiąc kiedy nie potrafiłam zmotywować się do ćwiczeń. Może we wrześniu będzie lepiej? Mam płyty z ćwiczeniami od Lewandowskiej, korzystałam z ćwiczeń Chodakowskiej i tysiąca innych osób, które zamieszczają swoje propozycje treningowe na YouTube. I wkurza mnie to, gdzie po 10 minutach pluję płucami, a te wszystkie trenerki "jadą dalej" z idealnym makijażem i zerowym zmęczeniem.Niestety lata zaniedbań i ciągłe granie w siatkówkę na lekcjach WF mają na to większy bądź mniejszy wpływ.

Jak widzicie sierpień był naprawdę leniwy. A jak minął u Was?
Jeśli chcecie być na bieżącco z informacjami - zapraszam na profil instagramowy. Wystarczy, że klikniecie w poniższy baner.

https://www.instagram.com/miritirllo/

[MIESIĘCZNIK LIPIEC] Torebka, rysunek i dwie sukienki

[MIESIĘCZNIK LIPIEC] Torebka, rysunek i dwie sukienki


Jesteśmy mistrzyniami w narzekaniu - to gdzieś po części prawda. Analizując nasze codzienne spotkania i przywitania bardzo często na pytanie: "Co u Ciebie słychać?" odpowiadamy, że "nic" albo zaczynamy wymieniać lawinę złych rzeczy, które zadziały się w naszym życiu. A co gdyby zapytać: "Co dobrego u Ciebie?". Zmusza do zastanowienia, prawda?

Dlatego w ramach odpoczynku od kosmetyków, co miesiąc będę pysznie chwalić się tym, co w moim życiu zadziało się dobrego. Wszystko w czasie przeszłym, by podsumować miesiąc a nie napisać kolejną obietnicę,którą wątpię, że spełnię. 


DIY - marzyłam o słomkowej - słomianej torebce, ale cena przekraczająca czasami 150 zł była zaporowa. Nawet Aliexpress nie pomogło, sugerując takie torebki za 70-80 zł. Dlatego jak grom z jasnego nieba pojawił się wpis Kasi Ogórek z bloga Twoje DIY, która pokazała tutorial, gdzie taką torebkę można było mieć za 19,90! Dlatego przeszukałam dom i tak oto powstała moja torebka.
Za rączki posłużyły mi rączki od jakiejś podróbki Obaga, którą nawet nie pamiętam skąd ją mam. Pompony wykonałam z białego sznurka, który również oplotłam dookoła torebki. Jest bardzo naturalna w stonowanych kolorach, dlatego myślę aby doczepić do niej kolorowe pompony! Do wnętrza wszyłam czarną podszewkę i mam swoją wymarzoną torebkę.

Przeglądając Elle znalazłam rubrykę, gdzie znalazłam rubrykę ze zdjęciami okładek z poprzedniego opublikowanymi przez Instagramowiczów. Pomyślałam, że to świetny pomysł. Stworzyłam zdjęcie - według mnie najlepsze jakie jest na moim Instagramowym profilu - i dodałam. Wiem, że brzmi to pyszałkowato, ale oceńcie sami. Może to tylko moje wyobrażenie ;)


Spróbowałam. Niestety się nie udało - czy będę próbować dalej? Nie wiem, nie chcę robić czegoś na siłę i co miesiąc zasypując Instagrama takimi zdjęciami.


Kolejnym wielkim marzeniem było narysowanie mnie przez Magical Illustration. Może nie do końca mnie, tylko mojej stylizacji. Ogromny talent! Koniecznie zajrzyjcie na jej Instagram. A dla mnie szok był jeszcze większy, gdyż w swojej pracy uchwyciła każdy szczegół i narysowana przez nią postać wygląda...tak jak ja!


Sukienki - ten kto mnie zna, wie że mogłyby dla mnie nie istnieć. Jednak w panujące upały postanowiłam zamienić swoje przyzwyczajenia i zacząć ubierać się w sukienki oraz spódniczki. Najlepszym zakupem tego lata była sukienka Infinity Dress polecana przez blogerkę AniaMaluje. Jeszcze większym szokiem dla mnie było pojawienie się mojego zdjęcia w tej sukience u niej na blogu! Tutaj możecie przeczytać ten post :) Naprawdę cieszą mnie takie rzeczy.

Oprócz sukienki Infinity Dress stałam się posiadaczką chyba najmodniejszej sukienki tego lata. Swoją zamówiłam w sklepie Selfieroom - zdecydowanie mój ulubiony sklep internetowy. Jeszcze "czaję się" na spódniczkę również w takim stylu. Czyż nie są cudowne?

źródło zdjęcia: https://www.selfieroom.pl/pl/p/Spodniczka-GAMMA-zielona/13603

Nauczyłam się pić 1,5 litra wody dziennie. Naprawdę dla mnie to duży sukces, gdyż rzadko kiedy odczuwam pragnienie. Upały sprawiły, że zaczęłam kombinować z różnymi dodatkami do wody. Zdecydowanie moim ulubionym połączeniem jest woda z plasterkiem cytryny, grapefruita oraz pomarańczy.


Odkryłam również genialny kanał na YouTube - House of makeup.Nie mogę oderwać się od makijaży tworzonych przez Małgosię. Naprawdę już dawno nikt tak mnie nie zachwycił. A jej szczerość i takie otwarte podejście powoduje, że chcę oglądać więcej i więcej. No i w końcu mogę naśladować makijaże jakieś Youtuberki na swoich oczach - Małgosia, tak jak ja, posiada opadającą powiekę. Jeśli również jesteście posiadaczkami takiego typu powieki, a nie wiecie jak się malować odwiedźcie ten kanał.

Po sesji długo nie mogłam powrócić do blogowania - potrzebowałam przerwy. Zdecydowanie. Jednak teraz planuję, organizuję i piszę posty na zapas, by w razie kolejnej "blogowej depresji" nie zos
tawić Was z niczym.


Przyznałam się sama przed sobą, że "troszkę" mi się przytyło. Dlatego postanowiłam zacząć trochę świadomiej się odżywiać. Zmorą dla mnie było nieregularne jedzenie. Od ponad 2 tygodni jadam posiłki co 3 godziny i jestem niemiłosiernie z tego dumna.A jeszcze bardziej dumna jestem z tego, że kompletnie przestało ciągnąć mnie do słodyczy! Zastanawiam się również nad dietą dr Dąbrowskiej - jeśli korzystałyście z niej koniecznie podzielcie się swoimi odczuciami na jej temat. Niestety nadal nie mogę zmotywować się do ćwiczeń.


Założyłam dziennik inspiracji. Z racji tego, że na zajęcia jeżdżę często pociągiem zawsze lubię mieć jakąś gazetę ze sobą. Bardzo często chciałabym kilka rzeczy zachować na dłużej, jednak nie mam miejsca żeby magazynować stertę  czasopism. Dlatego też kupiłam gruby zeszyt, tonę kleju i zaczęłam przyklejać to, co chciałabym mieć na dłużej. Są to różne stylizacje, przepisy, jakieś ciekawe artykuły, makijaże czy po prostu fajne zdjęcia.Trochę staroświeckie, ale gdzieś wewnątrz taka właśnie jestem ;D


Doszłam do perfekcji robiąc caffe latte, bez ekspresu, który posiada właśnie taką funkcję. Obecnie nie wyobrażam sobie poranka bez wypicia szklanki latte. Cudowna i wyczekiwana chwila. Chociaż krowie mleko nie ma dobrego wpływu n
a moją cerę - nie potrafię sobie jej odmówić.

Większość tekstów czy informacji z ostatniej chwili pojawia się na moim instagramowym koncie. Jeśli chcecie być na bieżąco - zapraszam. Aby przenieść się na mój profil, wystarczy kliknąć w poniższy baner.

A Wam, co dobrego przytrafiło się w lipcu? 


Copyright © 2014 Lifestyle by Miritirllo , Blogger