Bielenda, Skin Clinic Professional Super Power Mezo Serum, serum aktywnie korygujące anti-aging do cery mieszanej i tłustej, z niedoskonałościami | Recenzja

Bielenda, Skin Clinic Professional Super Power Mezo Serum, serum aktywnie korygujące anti-aging do cery mieszanej i tłustej, z niedoskonałościami | Recenzja


W ostatnim czasie większą uwagę przywiązuję do wyglądu mojej cery. Kiedyś zaakceptowałam to, że moja cera jest trądzikowa. Skupiałam się na niwelowaniu zmian ropnych, podskórnych oraz strupkach, które po nich pozostawały. Zaskórnik były zawsze. Na całej twarzy - nie tylko w strefie T.

Gdy pozbyłam się problemu wtedy głównego, zaczęły przeszkadzać mi wystające z twarzy zatkane pory. Dlatego postanowiłam sięgnąć po coś, co stało się hitem blogosfery.

Serum to skończyłam używać już dość dawno, jednak chciałam poczekać z recenzją i zobaczyć jak skóra będzie zachowywać się po zaprzestaniu stosowania  tego kosmetyku.

Ciągle piszę o jakimś hicie, ale jeszcze nie było mi dane go przedstawić.


Bielenda, Skin Clinic Professional Super Power Mezo Serum, serum aktywnie korygujące anti-aging do cery mieszanej i tłustej, z niedoskonałościami

Producent o tym produkcie pisze tak:
Kosmetyk korygujący podnosi jakość skóry z niedoskonałościami - mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku. Redukuje zmarszczki i niedoskonałości, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry. Skóra wygląda na młodszą, jest gładka, jędrna, matowa, aksamitna w dotyku.
W czasie regularnego stosowania tego serum zauważyłam, że skóra zaczęła się mniej przetłuszczać. Stała się gładsza, zaskórniki w 90% zostały zniwelowane. Pory- szczególnie te na nosie zostały zmniejszone. Jednak uwierzcie mi to były ogromne kratery! Teraz są mniejsze, jednak nadal widoczne na mojej skórze.Efekty jakie można osiągnąć tym serum oczywiście zależą od stanu wyjściowego skóry. 
Produkt ma wpłynąć na rozjaśnienie przebarwień, czego osobiście nie zauważyłam. Być może za krótko je stosowałam. Produkt mógł zadziałać najpierw na zaskórniki i wszystko inne co siedzi w porach. A przebarwienia to temat na zupełnie inną historię.
Jeśli chodzi o działanie złuszczające to owszem, występuje ono jednak jest na tyle subtelne - tak, myślę, że to dobre słowo - że nie przeszkodzi nam w normalnym funkcjonowaniu, a codzienne nawilżanie będzie odpowiednie aby zapobiec wystąpieniu suchych skórek.

Stosowanie:
Serum możemy stosować w dwojaki, a w zasadzie to w trojaki sposób. Samodzielnie - rano lub/i wieczorem oraz pod makijaż. Producent nie określił częstotliwości nakładania tego kosmetyku. Z moich obserwacji wynika, że jeśli nie jesteście przyzwyczajone do kwasów radziłabym nakładać to serum 2-3 razy w tygodniu. A jeśli jesteście zaprawione w bojach nawet i codziennie. Osobiście nakładałam serum tylko wieczorem, ale codziennie.
Serum zawiera w swoim składzie kwasy. Przy stosowaniu ich ważne jest aby zachować między nimi, a nawilżeniem cery równowagę. Ja robiłam tak, ze nakładałam produkt na twarz i po jakiś 15-20 minutach dokładałam kremu nawilżającego.
Plusem kwasu migdałowego jest to, że można stosować go przez cały rok. Nie uwrażliwia on skóry na słońce, jednak przezorny zawsze ubezpieczony - ja zawsze nakładam krem z filtrem, wiedząc że jestem po kuracji produktem z tymże kwasem.



Skład:
W skład produktu wchodzą:
- KWAS MIGDAŁOWY - delikatnie złuszcza naskórek, działa antybakteryjnie, zwęża pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, zapobiega zatykaniu porów, rozjaśnia przebarwienia.
- KWAS LAKTOBIONOWY - złuszcza naskórek stymulując mechanizmy naprawcze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, wygładza i ujednolica koloryt cery, intensywnie nawilża.
- WITAMINA B3 - wzmacnia, odnawia i matuje skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Zwalcza problemy skórne - trądzik, zaczerwienienia i szorstkość. Rozjaśnia naskórek, redukuje plamy pigmentacyjne posłoneczne i starcze.
Skład: Aqua (Water), Mandelic Acid, Lactobionic Acid, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Hydroxyethylocellulose, Polysorbate 20, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool

Jeśli chodzi o zapach, serum bardzo przyjemnie pachnie. Powiedziałabym, że orzeźwiająco. Pobudzająco. Cytrusuowo. Oczywiście produkt, ze względu na swoje profesjonalne przeznaczenie, mógłby być bezzapachowy. Jednak nie oszukujmy się - uwielbiamy jak kosmetyki pachną. Działa to na nas relaksująco i odprężająco. Czyż nie?


Jeśli chodzi o walory wizualne to serum zapakowane jest w szklaną, przeźroczystą, butelkę. Dość masywną. Bez problemu możemy kontrolować zużycie. Dzięki takiemu rozwiązaniu produkt wygląda na drogi. Jednak kosztuje tylko 29,90 - często można dostać go w promocji. np. w Rossmannie.

Po skończeniu całej buteleczki serum i zaprzestaniu stosowania go na około 3 tygodnie mogę stwierdzić, że zaskórniki otwarte pojawiły się tylko na nosie. W strefie gdzie były wcześniej tj. czoło oraz broda nie ma ich w ogóle. Na policzkach pojawiły się nieliczne zaskórniki zamknięte. Jestem zadowolona z efektów.
Warto zaznaczyć, że serum po otwarciu jest ważne 3 miesiące - jednak spokojnie można zużyć je w tak krótkim terminie.

Bardzo powoli zaczynam doprowadzać swoją twarz do ładu. Ropne pryszcze należą już u mnie do rzadkości. Zaskórniki, za sprawą tego kosmetyku - również. Zostały przebarwienia - jakiś pomysł?

Jestem ciekawa czy stosowałyście to serum - jakie wrażenia macie? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach!
Premium Collagen 5000 | recenzja |

Premium Collagen 5000 | recenzja |


Kolagen - główne białko tkanki łącznej. Jest bardzo odporne na rozciąganie przez co stanowi główny składnik ścięgien. Jednak dla świadomych kobiet jest to bardzo istotne białko. Odpowiada ono za elastyczność skóry. Jakikolwiek ubytek kolagenu ze skóry powoduje powstawanie zmarszczek. Oczywiście naturalnie ilość kolagenu zmniejsza się wraz z procesem starzenia się skóry. Aby kolagen produkował się naturalnie w skórze potrzebuje do tego odpowiedniego paliwa: witamin A, C, E, a także miedzi.

Kiedy skóra zaczyna się starzeć?


Produkcja kolagenu w skórze zaczyna zmniejszać się po 25 roku życia. Nasza skóra traci jędrność, a włosy tracą blask. Jako pierwsze na twarzy pojawiają się zmarszczki mimiczne.

Zmarszczki a kolagen?


Warto odpowiedzieć sobie w ogóle na pytanie czym są zmarszczki. Najprostszą definicją jest chyba: "Zmarszczki są swego rodzaju załamaniami struktury skóry oraz jej podskórnych wzmocnień, takich jak włókna kolagenowe i elastynowe, tworzą one swego rodzaju szkielet utrzymujący skórę, dzięki nim jest ona napięta i jędrna. Włókna kolagenowe w miejscu występowania zmarszczek rozchodzą się i przestają pełnić swoją funkcję podtrzymującą strukturę skóry, elastyna także ulega degradacji.

Zmarszczki powstają na skutek upływu czasu i starzenia się organizmu, a także jako efekt działania wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych zależnych od naszego trybu życia. "



Warto zauważyć, że niedobór kolagenu wpływa na stan kości i stawów, może powodować alergie skórne, osłabia cebulki i powoduje wypadanie włosów, osłabia kondycję skóry, paznokci i włosów, a także zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia rozstępów, cellulitu czy przebarwień.
Pocieszającą wiadomością jest to, że kolagen można dostarczać do organizmu z zewnątrz. Na rynku istnieje wiele produktów zawierających w swoim składzie 100% kolagenu morskiego oraz witaminy C. Najłatwiej dostępny jest według mnie kolagen Noble Health, gdyż znajduje się on na półkach w każdym Rossmannie i kosztuje 39, 90.




Ja dzięki paczce ambasadorskiej od  Naturals Pharm miałam możliwość przetestowania kolagenu od PremiumCollagen5000

Produkt ten składa się w 100% z kolagenu morskiego (w postaci hyrolizatu) oraz witaminy C. Dlaczego właśnie te składniki? Kolagen morski pozyskiwany z ryb jest najbardziej zbliżony swoją budową do kolagenu w organizmie człowieka. Cząsteczka kolagenu morskiego jest mniejsza, dzięki temu jego wchłanialność jest najwyższa spośród różnych typów kolagenów, takich jak kolagen wołowy czy kolagen drobiowy. Witamina C, jak już wcześniej wspominałam, wspiera prawidłową produkcję kolagenu.


Premium Collagen 5000 występuje w postaci żółtego proszku. Opakowanie wystarcza na miesięczną kurację. Dziennie można spożyć maksymalnie dwie łyżeczki kolagenu. Najlepiej rozpuścić go w wodzie i wypić taką mieszankę. Jednak ze względu na dość specyficzny smak i zapach, polecam rozpuścić go w szklance soku czy w jogurcie.


Co zauważyłam po prawie miesięcznej kuracji tym produktem?

- skóra jest bardziej promienna, elastyczna

- wszelkiego rodzaju zasinienia znikają o wiele szybciej
- paznokcie rosną szybciej oraz ich struktura jest wzmocniona
- włosy mniej wypadają, są silniejsze
Minusem tego produktu może być cena - za miesięczną kurację musimy zapłacić 159,99



Czy polecam?

Tak. Jednak z tym produktem jest tak jak z piciem napoju drożdżowego. Najpierw trzeba się zmusić do wypicia tego napoju. Później smak i zapach stają się neutralne.

Jestem ciekawa czy stosowałyście kiedyś kolagen? Co sądzicie o suplementacji tym produktem?

*fakt, iż otrzymałam ten produkt w paczce ambasadorskiej nie wpłynął na moją opinię o tym produkcie*





Bloggerka wyjeżdża na weekend, czyli jak się nie pakować

Bloggerka wyjeżdża na weekend, czyli jak się nie pakować



Spontaniczny wypad nad jezioro? Dlaczego nie! Szczególnie, gdy pogoda za oknem jest wyśmienita. Problem zaczyna się kiedy trzeba spakować wszystkie najpotrzebniejsze kosmetyki. W Internecie, szczególnie w sferze blogowej, bardzo popularne są wpisy o tematyce: "jak spakować kosmetyczkę na wyjazd?". Propozycji jest wiele. Ja pokażę przeciwieństwo tego - czyli jak się nie pakować, chyba że chcesz mieć całą torbę kosmetyków. 
W większości niepotrzebnych. 
A i tak nie zabrałaś najważniejszych rzeczy...


W mojej wyjazdowej kosmetyczce znalazły się dwa produkty Bielendy - Super Power Mezo Serum, aktywne serum korygujące z  kwasami: migdałowym AHA, laktobinowym PHA oraz witaminą B3. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie wieczornej pielęgnacji bez tego produktu. 
Wraz z pojawieniem się szału na azjatycką pielęgnację coraz więcej kobiet zaczęło stosować na co dzień krem z filtrem. Wcześniej to zjawisko w polskiej kosmetyce występowało bardzo rzadko. Oczywiście ochrona przed promieniowaniem UV była, ale zazwyczaj latem. I raczej nie przekraczała SPF20. No chyba, że ktoś był naprawdę przezorny.

Osobiście stosuję filtry UV, ale nie lubię w nich kilku rzeczy:
- bielą, co czasami jest upierdliwe
- nie pozostawiają skóry w czystym macie


Dlatego gdy ujrzałam krem od Bielendy Matt Look 50+ na dziale z kremami chroniącymi przed UV byłam zachwycona. Jednak nie doczytałam, że krem ma w sobie barwnik. I wygląda jak podkład. Niestety nie jest on w ogóle dobrany do mojej cery - bo czego spodziewać się po uniwersalnym kolorze? Pomarańczowego odcienia na twarzy.
Do kosmetyczki spakowałam ten produkt, bo nie miałam nic innego pod ręką.


Przy cerze tłustej z niedoskonałościami codzienne oczyszczanie to jak 'amen' w pacierzu. Do weekendowej kosmetyczki wpadły u mnie dwa produkty: Ziaja- pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Nie jest moim ulubionym produktem do oczyszczania, jednak nie lubię marnowania produktów. Dlatego zużywam ją do końca.


Drugim produktem do oczyszczenia twarzy była maseczka z Eveline - maseczka oczyszczająco-detoksykująca aktywny węgiel i glinka wulkaniczna. Jeśli chodzi o wstępne działanie, oceniam je bardzo dobrze. Maseczka przyjemnie pachnie, szybko zastyga na twarzy. Twarz jest matowa, jednak nie występuje uczucie ściągnięcia.


Od jakiegoś czasu do nawilżania twarzy stosuję krem z Make Me Bio Oragne Energy. Krem pachnie intensywnie pomarańczami, jednak mi to nie przeszkadza. Dodaje energii! Szybko się wchłania, pozostawia twarz przyjemnie nawilżoną. Radzi sobie z suchymi miejscami, gdy przesadzę z używaniem kwasów na twarz. Nadaje się pod makijaż.


Jedyny szampon w "małej" butelce jaki miałam pod ręką. Jeśli objętość 300 ml można określić mianem: "mało". Szampon słabo się pieni, jednak jest to uzasadnione - jest to produkt w skład, którego wchodzą w większości składniki pochodzenia naturalnego. Posiada przyjemny zapach, który nie utrzymuje się długo na włosach. Nie skleja ich. Przy włosach wysokoporowatych potrzebne jest jeszcze użycie odżywki.


Mus od Nivea jest jednym z częściej wybieranych przeze mnie produktów do mycia. Po zastosowaniu tego kosmetyku, nie muszę sięgać po balsam. Na wyjazd - w moim przypadku - produkt idealny.

Według mnie ta kosmetyczka jest źle skomponowana z kilu względów. Po pierwsze za dużo w niej produktów pełnowymiarowych - zamiast całej butli szamponu mogłam wziąć odlewkę. Zamiast całego pudełka maseczki - jakąś jednorazową. W pakowaniu stawiam zawsze na minimalizm. Jednak w pakowaniu pod presją, jak można zauważyć, wrzucam wszystko co wpadnie mi w ręce.
Oczywiście w kosmetyczce znalazły się podstawowe rzeczy higieniczne, o których nie wspominałam w poście.

Jestem ciekawa co wy sądzicie o takim zapakowaniu kosmetyczki na weekend: według was jest tych produktów za mało czy za dużo? Jeśli za mało -  to co jeszcze powinno znaleźć się, waszym zdaniem, w takiej wyjazdowej kosmetyczce?
beGLOSSY w maju!

beGLOSSY w maju!


Maj obfitował u mnie w dużą ilość pudełek. Do podsumowania zostało mi ostatnie. Zamówiłam je jak już była znana zawartość.
W majowym beGLOSSY znalazło się pięć produktów pełnowymiarowych oraz miniaturka żelu Uriage. Wydaje mi się, że pudełko majowe jest jakby kontynuacją świetnej kwietniowej wersji, o której pisałam Wam niedawno. Na podstawie tych dwóch pudełek stworzylibyśmy naprawdę przydatną wyjazdową kosmetyczkę.




Co znalazło się w pudełku tym razem?


1) Organique Peeling Solny Terapia Detoksykująca Sea Essence
Gwiazdą tego pudełka jest niezaprzeczalnie peeling z Organique. Jest to peeling solny Terapia Detoksykująca Sea Essence. Zadaniem tego produktu jest zrewitalizowanie i poprawienie nawilżenia. Kryształki soli oraz drobinki alg mają za zadanie skutecznie złuszczyć zrogowaciały naskórek. Z kolei ekstrakty z pochodzenia morskiego mają chronić oraz pielęgnować skórę. Produkt zawiera również witaminę E, która działa silnie przeciwstarzeniowo. Formuła peelingu jest lekka, żelowa. Łatwo się zmywa, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu.


2) Vianek, Normalizujący peeling do twarzy
Peeling  jest delikatny, kremowy. Zawiera korund oraz ekstrakt z szałwii oraz olejek miętowy. Zarówno szałwia jak i mięta mają właściwości oczyszczające i detoksykujące. Przy regularnym stosowaniu tego peelingu ma zmniejszyć się wydzielanie sebum, skóra ma szybciej się regenerować,cera ma być w dobrej kondycji oraz w idealnym kolorycie.

3) Nivea, Jedwabisty mus do ciała pod prysznic Rabarbar i Malina
Mus powstał o pielęgnujące ekstrakty z jedwabiu oraz wyjątkowe zapachy pozyskiwane poprzez wyciskanie malin i rabarabru. Przez to, że produkt ten jest w formie musu, wystarczy na 2x dłużej niż tradycyjny balsam. 
Ostatnią obietnicę producenta już teraz mogę potwierdzić. Zużyłam już nie jedną butelkę tego musu w wersji tradycyjnej i rzeczywiście wydajność ma rewelacyjną!


4) Shefoot professional kuracja wzmacniająca-odżywianie paznokci, skórek i skóry stóp
Unikalne połączenie kwasu hialuronowego z panthenolem, kreatyną oraz olejem abisyńskim w strukturze ciekłych kryształów - to właśnie ten produkt. Nie wiem jak wy, ale ja jakoś bardziej lubię produkty ciekłe w pielęgnacji stóp. Nakładanie kremu, czekanie aż się wchłonie - w przypadku tej części ciała jest dla mnie za długim procesem. Jestem leniem jeśli chodzi o stopy, dlatego szukam jak najprostszych rozwiązań.


5) Exclusive cosmetics, maska hialuronowa w płatku fizelinowym
Idealnie przylega, dostarcza skórze potrzebnych składników odżywczych i aktywuje regenerację. Zawiera ekstrakty z kiełków pszenicy i aloesu. Obydwa te produkty znane są z działania intensywnie nawilżającego i regenerującego. 


6) Uriage, dermatologiczny żel do mycia twarzy i ciała
Żel stworzony jest na bazie delikatnych składników myjących, skutecznie oczyszcza nawet najbardziej wrażliwą skórę, nie podrażniając jej. Woda termalna Uriage w połączeniu z gliceryną doskonale nawilży skórę i złagodzi podrażnienia.

Według mnie to pudełko wypadło troszkę lepiej niż opisywany przeze mnie ShinyBox. Na jakiś czas dam sobie spokój z takimi boxami, bo po raz kolejny potwierdziło się, że czasami nie są warte swoich cen. Kosmetyki często są powtarzalne. Jednak moim zdaniem beGLOSSY przewyższa jakością ShinyBox.

Jestem ciekawa czy Wy skusiłyście się na to pudełko? Jak je oceniacie? 
EXCLUSIVE COSMETICS SPA|SKARPETKI ZŁUSZCZAJĄCE

EXCLUSIVE COSMETICS SPA|SKARPETKI ZŁUSZCZAJĄCE


W swoim kosmetycznym życiu przetestowałam już kilka rodzajów skarpetek złuszczających. Mam tutaj na myśli produkty różnych firm. Po niektórych efekty były bardzo dobre, a po niektórych obiecywanie złuszczanie w ogóle się nie pojawiło.

Wraz z przyjściem cieplejszych dni staramy się pokazywać coraz więcej ciała. Odkryte buty są wybawieniem w przyjemnie ciepły dzień. Jednak co zrobić, gdy całą zimę stopy były zepchnięte na dalszy plan?

Moim zdaniem bardzo pomocne jest wtedy sięgnięcie po produkty, które złuszczą martwy naskórek. Dla osób, które zapominają dbać o stopy (tak, należę do nich ja) jest czymś wygodnym nałożenie maski na godzinę i nie martwienie się o efekty. Oczywiście, jeśli wybierzemy maskę, która działa.

Dzisiaj chciałabym przedstawić swoje wrażenia na temat skarpetek, które zauroczyły mnie trójkątnym kształtem opakowania. Producent o tych skarpetkach pisze tak:
"Innowacyjny produkt przeznaczony do samodzielnego peelingu stóp, stworzony specjalnie dla stóp, które są suche, spierzchnięte, twarde, szorstkie lub wykazują skłonność do pękania. Kwas mlekowy delikatnie złuszcza i usuwa martwy naskórek oraz pomaga pozbyć się nieprzyjemnego zapachu, dzięki czemu stopy wyglądają zdrowo i higienicznie. Gliceryna i alantoina zapewniają odżywienie i nawilżenie skóry, sprawiając, ze stopy staja się miękkie i wygładzone. Dzięki kuracji regenerującej stopy są zrelaksowane i gładkie, jak u dziecka"

Maskę peelingującą dostajemy w formie skarpet. Są one naprawdę duże, więc ja moją lilipucią stopę w rozmiarze 35 muszę owinąć ową folią dwa razy. Dodatkowo zawsze nakładam grube skarpetki aby komfort chodzenia w nich był jak największy. W foliowych skarpetach znajduje się maska, która nasączona jest wszelakimi specyfikami, które mają złuszczyć naskórek.
Skarpetki należy sobie przeciąć, w środku wypełnione są płynem

Co to za produkty?

Kwasy, a dokładniej kwas mlekowy oraz kwas glicyretylowy. Kwas mlekowy ma delikatnie złuszczać martwy naskórek, a kwas glicyretylowy jest składnikiem o właściwościach przeciwzapalnych, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie, nawilża. Działa antyalergicznie, przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo, redukuje obrzęki, rozjaśnia zaczerwienienia i przebarwienia.

Produkt posiada bardzo intensywny zapach lawendy. Nie jest to najprzyjemniejszy zapach świata, bardzo drażniący nie tylko osobę, która wykonuje sobie domowe SPA, ale i całe otoczenie.

Efekt?

Podczas trzymania maski cały czas czuć przyjemne ciepło w stopy. Dla osób, które mają je zawsze zmarznięte to naprawdę świetnie uczucie! Skarpetki są bardzo dobrze nasączone płynem przez co docierają w każdy zakamarek.
Po zmyciu płynu ze stóp cały czas miałam wrażenie ściągniętej skóry. W zasadzie to tak jakbym miała na stopach gips i za chwilę miałyby on pęknąć. Złuszczanie zaczęło się po 2 dniach. Dość nietypowo,bo od małych palców. Zazwyczaj przy takich skarpetkach złuszczanie zaczynało się u mnie od podeszwowej części stopy.
Niestety tylko w tych miejscach stopy się złuszczyły. Od razu uprzedzę wszystkie wasze komentarze - nie, moje stopy nie były zadbane aż tak mocno aby złuszczyć się tylko na palcach.
Naprawdę jestem zszokowana tak całkowitą beznadziejnością tego produktu. Dostępny jest on w Rossmannie za 14,99 zł. Ale to są pieniądze wyrzucone w błoto.
Czy polecam? To pytanie jest zbędne. Oczywiście, że nie.

Jestem ciekawa czy miałyście styczność z tymi skarpetkami. Jeśli tak, to jakie są wasze odczucia?


Majowa Randka w ciemno z ShinyBox

Majowa Randka w ciemno z ShinyBox


Skusiłam się. Chociaż nie miałam. 

Kilkanaście dni temu dostałam na maila informację, że można kupić Extrabox o cudownie brzmiącej nazwie "Randka w ciemno!". Brzmi zachęcająco, prawda? Generalnie zabawa polegała na tym, że kupujemy pudełko a ShnyBox wysyła nam jedno z ośmiu. 

Jakie były możliwości?

1. Naturalnie Piękna VI
2. ShinyBox kwiecień 2017
3. Naturalnie Piękna V
4. U.R.O.K. XII
5. U.R.O.K. XI
6. SO, SO CHARMING
7. U.R.O.K.X
8. ShinyBox maj 2017

Cena takiego zestawu wynosiła jedynie 29 zł, co też przekonało mnie to tego, że może jednak warto zamówić. Oczywiście miałam upatrzony zestaw, który chciałabym otrzymać. Było to pudełko Naturalnie Piękna V ze względu na dużą ilość produktów firm, których nigdy nie testowałam.

Jednak jaki box do mnie trafił?

ShinyBox maj 2017 
Nie powiem trochę byłam zawiedziona. Na szczęście nie miałam tego pudełka, bo edycji majowej nie zamawiałam.

Co się w nim znalazło?



Bielenda, korektor punktowy
Pomaga szybko i skutecznie uporać się z niechcianymi wypryskami i rozszerzonymi porami. Jest niezastąpiony - nanoszony puntkowo działa już od pierwszej aplikacji. Nie zatyka porów. Ekspresowo łagodzi miejscowe zaczerwienienia i podrażnienia skóry.
Już dawno nie miałam tego typu produktu. Zazwyczaj one się u mnie nie sprawdzały. Jestem ciekawa działania tego produktu, ponieważ zawiera 4% kwas migdałowy.
Cena: 11,13 zł/15 ml


Creightons, szampon do włosów Argan Smooth
Szampon do włosów Argan Smooth wzbogacony w bogate przeciwutleniacze, marokański olejek arganowy, który głęboko nawilża i odżywia włosy nadając im jedwabistą miękkość i połysk. Zawiera proteiny jedwabiu, dzięki którym włosy są silnie nawilżone i zdrowe każdego dnia. Odpowiedni dla każdego rodzaju włosów.
Z tego względu, że zaplanowałam małą metamorfozę na włosach, jeszcze przed wybraniem się do fryzjera chcę zadbać o nie jeszcze bardziej. Myślę, że szampon z olejkiem arganowym będzie fajnym wprowadzeniem do dalszej pielęgnacji włosów - o ile oczywiście moje włosy go zaakceptują.
Cena: 19,90 zł/250 ml


Naobay, krem do twarzy
Unikalna kompozycja bogata w organiczne składniki odżywcze o intensywnym działaniu nawilżającym. Krem głęboko odżywia skórę, jednocześnie poprawiając jej elastyczność i zapewniając intensywne nawilżenie przez cały dzień. Krem jest pełen niezbędnych kwasów tłuszczowych występujących w olejach pochodzących z upraw ekologicznych, takich jak olej awkoado, oliwa z oliwek, które działają przeciwzmarszczkowo. Aż 98,85% składników jest pochodzenia naturalnego.
Niestety ten krem będzie musiał poczekać cierpliwie na swoją kolej, ponieważ mam rozpoczęte dwa inne kremy. Nie lubię marnować produktów przez co muszę zużyć coś do końca żeby rozpocząć coś nowego. Produkt ten jest hitem tego pudełka.
Cena: 210 zł/50 ml


Fa, Roll-on Soft&Control
Linia Soft&Control to pierwsze dezodoranty Fa, które łączą właściwości antyperspiracyjne i pielęgnacyjne. Unikalna technologia Dry Oil zapewnia długotrwałą ochronę przed poceniem i nie wysusza wrażliwej skóry pod pachami. Niczym płatki kwiatów, otula skórę delikatnym, a zarazem trwałym zapachem, który utrzymuje się przez cały dzień.
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że kupiłam sobie antyperspirant z Fa dzień wcześniej. Jednak idzie lato, zużyje się. Chociaż moim zdaniem umieszczanie w pudełkach tak podstawowych produktów jest trochę nie na miejscu.
Cena: 8,99 zł/50ml

Herbal Care, Maseczka z olejkiem arganowym do cery suchej i bardzo suchej
Maseczka odbudowuje warstwę lipidową skóry, uzupełnia niedobory substancji odżywczych oraz długotrwale i intensywnie nawilża. Skóra z dnia na dzień staje się zregenerowana, gładka i pozbawiona odczucia suchości. Zawiera olejek arganowy, oligosacharydy z drzewa Tara, kolagen i proteiny pszenicy.
Maseczek nigdy dość. Jednak tej nie zużyję. Moja cera nie przepada za olejkiem arganowym.
Cena: 2,50/2x5ml


Synchroline, zestaw pielęgnacyjny
Dermokosmetyki Synchroline to produkty stworzone w oparciu o wiedzę farmaceutyczną, przeznaczone do zwalczania i łagodzenia różnych problemów skórnych. W skład pakietu wchodzą: krem anti-aging z witaminą C, krem do skóry pozbawionej jędrności i elastyczności, krem do skóry pozbawionej blasku, krem rozjaśniający z filtrem SPF 50+
Bardzo fajny zestaw. Krem z filtrem na pewno zużyję. Szczerze mówiąc będzie to mój pierwszy kontakt z tą firmą.

Jakie są moje odczucia odnośnie tego pudełka?

Mieszane. Niby nie jest to złe pudełko, ale brakuje mi czegoś w jego zawartości. Myślę, że była to moja ostatnia Randka w ciemno.

A Wy? Skusiłyście się na to pudełko? Jeśli tak, to na jakie trafiłyście?
SYLVECO|Odżywcza pomadka z peelingiem

SYLVECO|Odżywcza pomadka z peelingiem


"Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki."

Tak o tej pomadce wypowiada się producent. Szczerze mówiąc pierwszy raz o niej usłyszałam rok temu. Bardzo interesowała mnie formuła oraz to jak poradzi sobie z naprawdę spierzchniętymi, suchymi do granic możliwości, ustami.

Pomadka peelingująca była pierwszym zakupem z firmy Sylveco. Nie miałam problem z kupieniem jej, chociaż wiem, że jest to bardzo rozchwytywany produkt. Cena za tą pomadkę waha się w granicach 9-10 złotych. Myślę, że nie jest to dużo jak na produkt określany mianem naturalnego.

Myślę, że posiadaczki suchych ust (naprawdę suchych) zrozumieją sytuację kiedy to po nałożeniu pomadki nawilżającej po chwili pojawia się na ustach miliony suchych skórek. Wiem, że przeciwniczki tej pomadki argumentują jej bezsensowność tak, że: "można przecież samemu zrobić peeling z cukru i olejku, wyjdzie na to samo". Okej, ale co jeśli wieczorne złuszczanie ust taką własnoręcznie przygotowaną pastą cukrową to za mało?

Według mnie istnienie takiej pomadki to strzał w dziesiątkę.Peeling jest delikatny dla ust, jednak bardzo skutecznie pozbywa się nieestetycznych skórek. Oprócz efektu gładkich ust, pomadka pozostawia je genialnie nawilżone. To wszystko za sprawą regenerujących olejków naturalnych, które za sprawą peelingu łatwiej i głębiej wnikają w strukturę skóry.

Działanie ma genialne, jednak nie jest to produkt idealny. Dlaczego?

Pomadka jest bardzo podatna na działanie temperatury. Nawet gdy stoi tylko na półce ma tendencję do rozmiękania przez co po bokach pomadki zostają nieestetycznie jej części.
Na zdjęciu widoczne jest rozmiękanie pomadki po bokach.

Jak wiecie zwracam dużą uwagę co do zapachu. Najlepiej jakby wszystko było kokosowe, jednak w przypadku tego kosmetyku, zapach na początku bardzo nie przypadł mi do gustu. Jednak działanie rekompensuje wszystkie wady - nawet zapach.

Składniki: olej sojowy, wosk pszczeli, olej z wiesiołka, cukier trzcinowy, lanolina, masło kakaowe, masło karite, betulina, wosk carnauba, olejek z gorzkich migdałów.
Cena: 9-10 zł
Dostępność: Drogerie interenetowe np. MintiShop, sklepy z kosmetykami naturalnymi, apteki i od jakiegoś czasu drogeria Natura
A Wy, jak oceniacie ten produkt? Może znacie taki, który godnie zastępowałby Sylveco?
Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger