Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vasconails. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vasconails. Pokaż wszystkie posty
VascoNails:Cat Eye oraz Platnium Chic Opal

VascoNails:Cat Eye oraz Platnium Chic Opal

Moja hybrydowa miłość nadal trwa. Chociaż nie zawsze wykonanie jest iście rodem z instagramowych kont, malowanie paznokci bardzo mnie odpręża. Nawet jeśli wykonanie ich trwa wieki - kto ma mostek, ten wie jakie to jest uciążliwe. Na szczęście z dalekich Chin leci już do mnie SunX o zaskakującej mocy 56W. Przy moich 9W na mostku, z pewnością będzie to jak przesiadka z malucha do Ferrari.


Karnawał w pełni dlatego na moich paznokciach cały czas królują brokaty! Uwielbiam jak coś połyskuje, przecież nie raz wspominałam Wam, że jestem sroką :)


Pierwszy lakier, o którym chciałabym powiedzieć Wam kilka słów to lakier z kolekcji Limited Line Galaxy Cat Eye w kolorze Galateo (numer 136). Jest to przepiękny niebieski kolor, który na paznokciach daje efekt mieniącego się kociego oka. Lakier ten należy nakładać na jakiś podkład. Ja użyłam pod spód czarnego lakieru od VascoNails Deep Black. 


Efekt? 

Rewelacyjny! Chociaż na moich krótkich paznokciach nie widać fo w pełni to na wzorniku wygląda równie dobrze jak na naturalnej płytce! Myślę, że na białym lakierze wyglądałby równie dobrze.


Drugi lakier z kolei to przepiękny brokatowy, mieniący się lakier z kolekcji Vasco Platinum Chic w kolorze Opal (numer 712). Jest to brokat, który na paznokciach wyglada niczym średniej wielkości folia stosowana na paznokciach. To połączenie srebra, różu oraz niebieskiego. Rewelacyjny efekt na paznokciach. 


W żaden sposób nie jest wyczuwalna struktura brokatu - panokcie są idealnie gładkie po nałożeniu topu. Ten kolor można stosować nałożony na jakikolwiek kolor - myślę, że przez to jest uniwersalny i za każdym razem można uzyskać inny efekt albo solo, gdzie również wygląda rewelacyjnie. Zdecydowany hit!

Lakiery te znam - już kiedyś wspominałam o nich na blogu. Reprezentują się genialną trwałością. Nic z nich nie odpryskuje, a na paznokciach mam te lakiery zawsze do kolejnego malowamia. 


 Lubicie pstrokate paznokcie, czy raczej sięgacie po stonowane kolory?



Nowości stycznia,czyli krótka historia o tym dlaczego potrzebna jest mi wishlista ;)

Nowości stycznia,czyli krótka historia o tym dlaczego potrzebna jest mi wishlista ;)

Uwierzycie, że to już koniec stycznia? Czas leci jak oszalały, przecież niedawno składaliśmy sobie życzenia noworoczne! Chcę ten miesiąc jakoś podsumować - lubicie takie serie? Bo ja bardzo. Z jednej strony jest to inspirujące, a z drugiej uświadamiające ile to nowych rzeczy (miejmy nadzieję, że tylko potrzebnych!) trafia do jednej osoby.



Słowem wyjaśnienia dodam, że wishlista obowiązuje od momentu wpisu - był to bardzo spontaniczny pomysł, gdyż zauważyłam, że nagle wszystkiego bardzo szybko mi przybywa! Dlatego od początku stycznia trochę tych nowości się pojawiło.

Może zacznę od kosmetyków.


W styczniu pokusiłam się o kupienie słynnych gąbeczek Blend it! w zestawie, były akurat w promocji dwie za 24,90. Wybrałam wersję marmurkową: dużą - biało szarą oraz małą: czarno-białą. Niestety ta pierwsza pękła po pierwszym suszeniu. Chciałam sprawdzić czy rzeczywiście po kontakcie z wodą osiąga tak niewiarygodne rozmiary i pozostawiłam ją do wysuszenia. Po powrocie do domu okazało się, że gąbka jest w jednym miejscu pęknięta. Po kilu rozmowach na Instagramie wiem, że nie tylko ja miałam z tym problem. Niestety - po fakcie -doczytałam, że te marmurkowe są wadliwe pod tym względem, że szybko pękają. Polak mądry po szkodzie, jednak te gąbeczki są tak milutkie, że raczej z nich nie zrezygnuję. No chyba, że pojawi się coś nowego.

W zamówieniu razem z gąbeczkami, do koszyka trafił również żel do brwi od Essence Make Me Brow. W kolorze blond, z racji tego, że kosmetyk ten był docelowo skierowany do mojej siostry. Nie narzeka na niego, bardzo ładnie rozczesuje brwi, a kolor jest niemalże niedostrzegalny - wiem, bo sama spróbowałam nałożyć go na moje stosunkowo ciemne brwi.


Balsam do ciała od Kallosa, to niewypał. Razem z siostrą myślałyśmy, że będzie on przepięknie pachniał - dokładnie tak jak maski do włosów. Niestety przepełniony jest on sztucznością i tak naprawdę nie wyczuwam w nim jakiegokolwiek zapachu.


Możecie wierzyć lub nie, ale nie miałam jeszcze słynnego olejku Isana do mycia pędzli i gąbeczek. Jakoś zawsze radziłam sobie mydłem i wodą, jednak po zakupie Blend it, doszłam do wniosku, że czas spróbować i tego specyfiku. Myślę, że na temat tego olejku również będę chciała powiedzieć więcej w oddzielnym wpisie. Bo przyszykowałam dla niego bardzo trudny test - gąbeczkę z Aliexpress, którą nie można doczyścić niczym!

Udało mi się również dostać stacjonarnie korektor z Catrice w odcieniu 005. Wcześniej używałam 010, jednak był on dla mnie za ciemny. Właściwości tego korektora znam nie od dziś - mam tylko nadzieję, że kolor mnie nie rozczaruje.


Od marki Eveline otrzymałam ich produkty do testów. Nie będę tutaj rozpisywać się nad poszczególnymi kosmetykami, gdyż planuję oddzielny post, gdzie na sobie będę pokazywać poszczególne produkty.


Moja wishlista jest już w połowie spełniona (nie wiesz o co chodzi? zapraszam do TEGO posta). W posiadaniu mam już paletkę cieni MUR Chocolate Elixir oraz paletkę z Sephory z pudrami do konturowania twarzy.


O nich również pojawi się oddzielny wpis, gdy już w całości spełnię swoje zimowe postanowienia zakupowe.

Od lewej: Opal, po prawej: cat eye w odcieniach granatu, zdjęcia pochodzą ze strony VascoNails 


Moja kolekcja lakierów hybrydowych wzbogaciła się o nowe kolory. Tym razem o efekt kociego oka w przepięknym błękitnym odcieniu oraz o lakier z serii Platinum w odcieniu opal. Już mam kilka pomysłów na stylizację paznokci! Tylko jak na złość, złamałam jeden ;(

Jak widzicie kosmetycznie to tyle. Kilka kosmetyków mogłoby nie być w moim spisie, jednak kupiłam je pod wpływem impulsu. Powtórzę to co wspominałam w wishliście kosmetycznej: jestem idealnym klientem, kupuję wszystko co ma w sobie słowo "promocja".

W styczniu wzbogaciłam się również o kilka nowych ubrań i dodatków.


Brakowało mi torebki, bo te które miałam były przeogromne. Wiecie - w torbie położnej znaleźć można wszystko. Dlatego zdecydowałam się na model z Mohito, troszkę mniejszą torebkę, która mieści w sobie format A4. Urzekły mnie w niej te bladoróżowe kropki oraz pompon. Tak, jestem sroką.


W Mohito skusiłam się również na koszulę. Od kilku miesięcy chodziła za mną klasyczna biała koszula w jakiś wzór. Ta ma wzór słodyczy. Wybrałam rozmiar 36, bojąc się że 34 będzie za małe. Jednak ze spokojem mogłam wziąć rozmiar mniejszy gdyż nie jest to żaden rozmiar fit. Jednak taka delikatnie za duża również wygląda rewelacyjnie.

W H&M skusiłam się na kobaltowy sweter cięty z kimona. Początkowo nie czułam się w nim najlepiej- gdyż nie jestem przyzwyczajona do takiego kroju - jednak ostatecznie sweter został ze mną i naprawdę bardzo często go noszę. Poza tym uwielbiam ten kolor. Jest rewelacyjny.


Skusiłam się również na sławne kolczyki, które chyba można widzieć już wszędzie. Ja swoje kupiłam na allegro za nieco ponad 7 złotych. Raczej nie są to kolczyki na co dzień, bo ja w takich się nie czuję, jednak bardzo mi się podobają.
źródło zdjęcia: allegro

Ostatnią rzeczą jaką kupiłam jest stolik w stylu industrialnym. Jako, że zmieniłam meble w pokoju, zabrakło miejsca na mój ulubiony stolik i musiałam poszukać czegoś mniejszego. Wybór padł właśnie na ten model. Kupiłam go dzisiaj, stąd pewnie do końca stycznia nie będę mieć go u siebie w pokoju. Gdy dojdzie - koniecznie pochwalę się tym zakupem ;)

I to byłby koniec styczniowych zakupów. Mam nadzieję, że w lutym będzie ich zdecydowanie mniej, gdyż wprowadzam swój plan oszczędnościowy w życie ;)

A jak to jest u Was z zakupami? Liczycie ile wydajecie w miesiącu na swoje "widzimisię"?


VascoNails - lakiery hybrydowe w wystrzałowych kolorach

VascoNails - lakiery hybrydowe w wystrzałowych kolorach


Ostatnio pokazywałam Wam mój zestaw do robienia hybryd w zaciszu domowym. Dzisiaj chciałabym co nieco napisać o marce, która dopiero co podbija paznokciowy świat.
Vasco Nails to marka, która od niedawna zaczęła przewijać się na blogach. Fajnie, że pazanokciowy świat przestaje się dzielić tylko na tych co używają Neonail oraz na tych, którzy używają Semilac. Każda nowość jest kolejną alternatywą dla tych marek, każda wprowadza coś fajnego i innowacyjnego.


Do testów dostałam cztery naprawdę wyjątkowe kolory. Sama nigdy nie zdecydowałabym się na ich wybranie, bo po prostu to są kolory z końca listy. Długo zastanawiałam się jak ugryźć temat, bo naprawdę w mojej głowie był opór co do nałożenia niektórych z nich. Raczej używam stonowanych kolorów, a tych 'crazy' sięgam po fuksje i czarny.


Lakiery zamknięte są w standardowych, czarnych, buteleczkach. To co z pewnością je wyróżnia to oznakowanie na nakrętce - kolor na nadruku praktycznie nie różni się od koloru zamieszczonego wewnątrz buteleczki. Za co wielki plus. Fajnie, że oprócz koloru jest też numer.
Co charakteryzuje VascoNails to baza kolorystyczna. Jest ich tak wiele,  że naprawdę ciężko się zdecydować. A gama kolorystyczna cały czas się poszerza. Mnie najbardziej z całej kolekcji urzekły beże i brązy. Cena takiego lakieru to 24 zł/6ml.


Jeśli chodzi o kwestie praktyczne, to pędzelki są krótkie i bardzo "poręczne". Jak dla mnie idealne. Bardzo łatwo się nimi maluje - nawet mnie, osobie, która różnie sobie radzi z obsługą lakieru do paznokci. Gęstość jest taka jak lubię. Coś pomiędzy jak dla mnie za rzadkim Semilaciem i idealnym w gęstości Neonailem. Zarówno baza, lakiery jak i top świetnie się malują.


Osobiście utwardzałam lakiery w mostu o mocy 9W, jednak jak już wspominałam w poprzednim poście, nie utwardza on doskonale. Po 2 godzinach przebywania na basenie, niestety lakier zaczął sam odchodzić z paznokci. Nie winię tutaj lakierów - ewidentnie jest to wina mojej lampy, gdyż zauważyłam takie niedotwardznie, w lakierach innych marek.


W przypadku kolorów - w konsystencji są one gęste. Łatwo się nimi maluje, a co najważniejsze wystarczy naprawdę jedna warstwa żeby pokryć dokładnie całą płykę paznokcia.
Bardzo łatwo odmaczają się w acetonie - jeśli preferujecie taką formę ściągania hybryd. Ja ostatnio pobawiłam się trochę z frezarką i tutaj również nie było problemów ze zdjęciem lakieru z paznokci.


Do przetestowania dostałam kolory żywe, radosne, pobudzające do życia. Zazwyczaj unikam takich kolorów, jednak zabawa z nimi była istną frajdą. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie konsystencja. A z takiej gamy kolorystycznej (bo z tego co pamiętam to jest prawie 126 kolorów), naprawdę można sporo wybrać i kombinować z wzorami i połączeniami kolorystycznymi.


Jestem bardzo ciekawa czy znacie tę firmę - jeśli tak, to co o niej sądzicie?



Copyright © 2014 Lifestyle by Miritirllo , Blogger