Pokazywanie postów oznaczonych etykietą annabelleminerals. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą annabelleminerals. Pokaż wszystkie posty
Annabelle Minerals STAY PURE

Annabelle Minerals STAY PURE

Witajcie,


sesja już powoli odchodzi w zapomnienie, a ja oczywiście nie miałam zaplanowanych postów na ten intensywny czas. Jednak dzisiaj,po miesięcznej przerwie, chciałabym powiedzieć kilka słów o wielofunkcyjnym olejku mineralnym od Annabelle Minerals

Wersja, którą ja posiadam przeznaczona jest do cery mieszanej/tłustej. Wynika to z doborów olejków, które znajdują się w składzie. Na zużycie tego produktu producent daje nam 4 miesiące. I o dziwo powiem Wam, że jest to do zrobienia!


Wielofunkcyjność olejku polega na tym, że można nim:
-zmywać makijaż
- pozostawiać jako serum na noc
-zastosować na końcówki włosów
- nałożyć jako bazę pod produkty mineralne
-wykorzystać do masażu twarzy
-wykorzystać jako olejek bazowy w metodzie OCM
Ale za nim moja opinia chciałabym przedstawić Wam co o tym olejku pisze producent:
STAY PURE Mineralny Olejek Wielofunkcyjny
Kompleksowo działający w 100% mineralny olejek do skóry wrażliwej i problematycznej. Wysoka zawartość kwasów tłuszczowych wpływa kojąco i regenerująco na podrazniona skórę twarzy. Nawilża i uspokaja. Jego lekka hipoalergiczna formuła nie pozostawia wrażenia tlustosci. Jest niekomedogenny. Przywraca zdrowy wygląd i odpowiednie nawilżenie.
INCI: arganina spinosa kernel oil, cocos nucifera (coconut) oil, ricinus communis (castor) oil, crambe abyssinica seed oil, ribes nigrum seed oil, thymus vulgaris oil, gaulteria gaultheria procumbens, tocopherol, helianthus annuus (sunflower) seed oil, citral, limonene linalool. 
Olejek zamknięty jest w szklanej butelce z pompka. Z wyglądu przypomina mi leki ze starych aptek. Nie powiem, ale taki wygląd budzi we mnie zaufanie. Pompka się nie zacina, działa prawidłowo. Naprawdę szkło jest bardzo porządne - nie zbiłam jeszcze :)
Olejek ma specyficzny, ziołowy zapach. Nie każdemu może się on spodobać, mnie początkowo odrzucił. Szczerze mówiąc liczyłam na coś bardziej rześkiego i orzeźwiającego. Nie wiem dlaczego. Jednak po chwili ten zapach pokochałam.

Po kolei chciałabym opisać Wam czy olejek sprawdza się w tych rzeczach, o których wspomina producent. Zatem zaczynajmy:
Genialnie zmywa makijaż, jednak ja nigdy nie spotkam olejku, który kiepsko domywałby makijaż. Więc tutaj nie było dla mnie zaskoczenia.
Po zostawieniu olejku na noc jako serum nie zauważyłam, żeby wpłynął na pojawienie się zaskórników czy pogorszenia stanu cery. Rano twarz wyglądała na bardzo odżywiona i nawilżona. Olejek nie wchłania się w skórę, jednak uczucie noszenia go na twarzy nie jest wkurzające.
Niestety nie sprawdził się na moich włosach jako serum do końcówek. Końcówki były tłuste, obciążone. Kompletnie nie wchłonął się na moich włosach.
Wykorzystanie go do masażu twarzy - to jest hit. Wspominałam Wam, że nie pokochałam zapachu od razu. Jednak po nałożeniu na twarz i po rozpoczęciu masażu twarzy poczułam się mega zrelaksowana. Momentalnie - i duża zasługa takiego stanu jest z pewnością zapach.
Nie stosowalam go jako olejek bazowy w metodzie OCM oraz nie stosowałam go jako bazy pod podkład mineralny.



Jednak znalazłam inny sposób tego olejku!
Te które walczą z problemem wzrastających włosków powinny go spróbować. W miejscach najbardziej problematycznych (łydki oraz okolice bikini) użyłam niewielka ilość olejku. I się zdziwiłam - bardzo, bardzo pozytywnie. Skóra nie była podrażniona, nie pojawiły się przy wzrastających włosach ropne zmiany. Samo użycie olejku oczywiście nie spowodowało tego, ze włos nagle zaczyna rosnąć prosto, ale z pewnością ograniczyło stany podrażnienia związane z ta przypadłością.
Bardzo żałuję, że olejek już mi się kończy, a ja dopiero pod koniec odkryłam jego dodatkowe zastosowanie.
Generalnie olejek bardzo mnie zaskoczył.
Jestem ciekawa czy Wy znacie ten produkt - jak go stosujecie?
Meet Beauty po raz drugi

Meet Beauty po raz drugi



Pierwszy majowy weekend dobiega końca - ja te dwa dni spędzam na uczelni, więc zazdroszczę wszystkim, którzy mogą posiedzieć przy grillu w gronie znajomych.


Hotel Lord w Warszawie



Mam wrażenie, że posta z relacją z mojego pierwszego wyjazdu na Meet Beauty pisałam wczoraj. A tu już za nami kolejna edycja. W tym roku było spokojniej, jednak ponownie dostałam się z listy rezerwowej. W tym roku IV edycja odbywała się w przepięknym (i bardzo luksusowym) Hotelu Lord w Warszawie, nieopodal lotniska Chopina (Okęcie) . Było o wiele bardziej kameralnie niż w poprzednim roku, ponieważ byłyśmy tylko my - blogerki. Dla przypomnienia dodam, że poprzednia edycja była połączona z targami kosmetycznymi,na które mógł wejść każdy ;)

Wraz z Dorotą podczas warsztatów Neess

Razem z Dorotą (dorotxycosdladuszyidlaciala.blogspot.com) swoja podróż rozpoczęłyśmy już o 4:10 z naszego rodzinnego Inowrocławia! Chyba pierwszy raz w życiu prostowałam włosy o 3 nad ranem! Pomimo tak wczesnego wyjazdu przez cały dzień nie czułam zmęczenia. Atmosfera, która panowała podczas konferencji nie pozwalała zasnąć!  Naszym pierwszym przystankiem - a zarazem miejscem przesiadki - była Bydgoszcz. W Warszawie byłyśmy chwilę przed dziewiątą, gdzie w ogromnym ścisku dojechałyśmy na miejsce - do Hotelu Lord. My zdecydowałyśmy się z wynająć pokój w hotelu naprzeciwko - B&B Hotel Warszawa-Okęcie.

To już drugi raz!

Rejestracja i odbiór identyfikatorów trwała od 9.Konferencja zaczynała się o godzinie 10, gdzie zostałyśmy ciepło przywitane przez Anię Pytkowską.

Rozpoczęcie konferencji

Następnie udałyśmy się na warsztaty z panelu paznokciowego - Nowy wymiar manicure hybrydowego! Nowa rewolucyjna baza peel off od Neess.

Warsztaty Neess

W bardzo kameralnym gronie (około 20 osób) miałyśmy możliwość poznania bazy, która nie wymaga utwardzania w lampie, a co najważniejsze do ściągnięcia hybryd nie będzie potrzeby aceton czy frezarka. Wystarczy podważyć patyczkiem i odchodzi jak naklejka. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi, ponieważ należę do grupy kobiet, które nienawidzą zdejmowania lakieru hybrydowego. Warsztaty te były prowadzone przez ciekawą parę - wosk z pazurem.


Jednak wiele nieścisłości wynikające z zadawanych pytań sprawiły, że intersuje mnie ta baza pod względem trwałości - nadal nie rozumiem dlaczego nie można nakładać jej na paznokcie dłuższe niż opuszek palca... Ale trzeba przyznać,że produkt jest na tyle innowacyjny, że blogerska ciekawość została we mnie pobudzona w stu procentach! 
Warsztaty O2Skin

Po warsztatach z Neess udało mi się być na warsztatach O2Skin. Prowadząca - Iwona Szubelska - opowiadała o działaniu tlenu w kosmetykach. Dzięki obecności tlenu w stężeniu 30% kosmetyk dociera głębiej - do komórek, przez co skóra jest bardziej nawilżona, jędrna  a zmarszczki są wygładzone. Na marginesie powiem, że już testuję te kosmetyki i za jakiś czas opowiem o nich troszeczkę więcej.


W międzyczasie trwały wykłady - ale między rozmowami z Wami, warsztatami i odwiedzaniem stoisk partnerów w sobotę na te wykłady nie dotarłam. 

Jak już wspomniałam o stoiskach to warto dodać, że te były zjawiskowe! Annabelle Minerals oraz Natura Siberica genialnie wpisywały się w swoje naturalne trendy. Nam sprawiając przy tym mnóstwo radości, dzięki udostępnieniu wianków, w których chyba każdy wygląda genialnie! Do stanowiska Pollenna Ewa zawsze były największe kolejki, a to dlatego, że można było wykonać badanie skóry. Nie pytajcie co wyszło - ja już podjęłam walkę!

W niedzielę, od samego rana, miałyśmy świetną zabawę na warsztatach Natura Siberica. Po genialnym wykładzie, jak dzieci bawiłyśmy się w tworzenie własnego kosmetyku. Był to peeling różany, który genialnie pachniał i jak się sprawdził! W marce Natura Siberica zaskoczyło mnie to w jaki sposób pozyskują rośliny do swoich kosmetyków. Jestem pod ogromnym wrażeniem marki i jak zawsze omijałam ją na zakupach to teraz wypatruję jej na półkach ;)

Ostatnie warsztaty w jakich uczestniczyłam to były warsztaty z marką Pierre Rene oraz z cudowną Moniką (Candymona), która była prowadzącą te warsztaty. Poznałyśmy sposoby jak wykonywać manicure hybrydowy aż pod skórki oraz pokazano nam kilka prostych, ale efektownych zdobień. Na koniec same mogłyśmy poćwiczyć trochę na wzornikach!

W niedzielę były również wykłady oraz panele dyskusyjne. Byłam na jednym - ostatnim o metamorfozie bloga Sylwii (czerwonousta.pl). Dało mi to trochę do myślenia i mam zamiar wprowadzić małe zmiany na blogu. 

Na stoisku Efektimy Panie z zapałem opowiadały o kosmetykach tej marki. Nie uwierzycie, ale znalazłam tam balsam waniliowy, który wanilią kompletnie nie pachniał! Tylko cudownie, słodko. Dowiedziałyśmy się, że to celowy zabieg marki  - bardzo na plus! Było również stanowisko marki Mustela oraz Roge Cavailles. 


Zarówno pierwszego jak i drugiego dnia zostałyśmy przepysznie nakarmione. Można było wybierać z mnóstwa dań oraz deserów...Przepraszam,czy ma ktoś przepis na te banany co znikały w zastraszającym tempie?!

No i ścianka - chyba najpiękniejszy element i najbardziej pożądany. Na tyle ile czas pozwalał ponownie trzymałyśmy się w jednej ekipie - Dorota,Marzena i Ania. Dla porównania wstawiam zdjęcie sprzed roku oraz obecne ;)

Bardzo się cieszę, że mogłam ponownie stać się częścią tej konferencji. Dziękuję dziewczynom za cudownie spędzony czas oraz wszystkim tym, z którymi udało mi się choć chwilkę porozmawiać. Mam nadzieję, że za rok również napiszę dla Was relację z tego wydarzenia ;)


Dziękuję również wszystkim sponsorom za przygotowane dla nas paczki! Jest tego tyle, że ciężko zdecydować się od czego zacząć!


Jeśli chcecie zobaczyć relację na gorąco, serdecznie zapraszam na profil instagramowy, gdzie zapisałam relację z tych dni!


A tymczasem powoli szykuję się na See Bloggers!
Copyright © 2014 Lifestyle by Miritirllo , Blogger