Instagram made me buy it!

Instagram made me buy it!

Posiadając konto na portalach internetowych jesteśmy narażeni na wiele niebezpieczeństw. W dodatku kiedy 90% kont, które obserwujesz to konta blogerek urodowych jesteś narażona na jeszcze jeden problem zwany potocznie: "MUSZĘ TO MIEĆ!". 

I tak powstała moja lista kosmetyków, które kupiłam poprzez ich dobre opinie oraz fakt, że zalewały moją "ścianę" Instagramową atakując mnie kilkanaście razy dziennie.




Zapraszam na mój Instagram made me buy it!



Krem MIYA COSMETICS MYWONDERBALM I'm Coco Nuts.

 Jest to intensywnie nawilżający krem, który nie dość, że pachnie genialne to jeszcze koi cerę. Wszelkie rozdrapania, strupki goją się o milion razy szybciej. Wersja kokosowa polecana jest dla cer tłustych. Krem nie zapycha skóry, co w przypadku takiego rodzaju cery jest bardzo ważne. Bardzo szybko się wchłania, jednocześnie zostawiając skórę matową. Jak już wspominałam skóra jest niesamowicie nawilżona, miękka. 
Niech nie zwiedzie was konsystencja kremu. Jak dla mnie przypomina ona bardzo "bogaty" krem do rąk, kompletnie nie kojarzący się z produktem do twarzy. Co prawda dość topornie rozprowadza się na skórze, jednak nie powoduje jej obciążenia. Idealnie sprawdza się pod makijaż. Podkład nie roluje się na nim. Nie powoduje również szybszego przetłuszczania się twarzy. Jak dla mnie hit.
Jeśli chodzi o skład to jest on genialny - olejek kokosowy, olejek sezamowy, witamina E, prowitamina B%. W 96,5% naturalności za 29.90 (obecnie w HEBE za 17.99)
Zapach, czyli coś co jest dla mnie bardzo ważne. Nie jest to czysty kokos. Osobiście wyczuwam nuty kokosu i mięty. Bardzo lekki, orzeźwiający zapach. Pięknie komponujący się z letnim słońcem!


CARTICE HD LIQUID COVERAGE KOLOR010

Pamiętacie ten moment, kiedy po kilku tygodniach poszukiwań w końcu udaje wam się upolować ten podkład? Obecnie jest on dostępny prawie w każdej drogerii, gdzie znajduje się szafa Catrice. Jego popularność spadała?
Być może przez jego wszechobecny brak, był tak przeze mnie pożądany. Gdy go znalazłam bez zastanowienia wzięłam dwa opakowania od razu. I były to dwa ostanie opakoawnia w moim życiu.
Dlaczego? Przy stosowaniu tego podkładu moja cera zaczęła źle wyglądać. Pojawiła się fala zaskórników zamknięty. Jednak przez to, że na mojej skórze zawsze jakieś niedoskonałości są, nie przejęłam się ich obecnością. Dopiero niedawno trafiłam na kilka recenzji, gdzie autorki przestrzegały przed stosowaniem tego produktu. Rzeczywiście w momencie odstawienia przeze mnie podkładu na twrzy nie pojawiały się żadne nowe niedoskonałości. Jednak zaskórniki zamknięte cały czas na niej pozostały.
Czy polecam ten podkład? Tak, jeśli wasza twarz nie zapycha się szybko. Dlaczego polecam? Bo kolo 010 jest idealny dla bardzo bladych osób, bo podkład utrzymuje się długo na twarzy i nie wymaga poprawek w ciągu dnia. 


EOS Promegrante Raspberry

Moje usta są bardzo przesuszone, pomimo stosowania wszelakich nawilżaczy. EOS był na mojej liście urodzinowej, dlatego przy promocji w Rossmannie nie omieszkałam się wrzucić go do koszyka. Skład oczywiście jak najbardziej na plus: 95% produktów organicznych mówi samo za siebie.
Zapach granatu i maliny bardzo przypadł mi do gustu. Słodki, owocowy. Wyczuwalny na ustach.
Jeśli chodzi o nawilżenie to rzeczywiście ono jest. Nawet po przysłowiowym zjedzeniu pomadki z ust, pozostają one przez pewien czas nawilżone. Jednak na miejsca bardziej wymagające będzie on za słaby.



GOLDEN ROSE LONGSTAY 

O tych pomadkach pisałam już nie raz na tym blogu. Dlatego przytoczę tekst, który pojawił się przy poście o tych pomadkach.

Opis producenta: Pomadka w płynie gwarantuje perfekcyjne, pełne pokrycie ust matowym kolorem przez wiele godzin, bez uczucia przesuszenia i lepkości. Lekka formuła wzbogacona w witaminę E i olej z awokado sprawia, że usta stają się niezwykle nawilżone i gładkie. Elastyczny aplikator i kremowa konsystencja zapewniają wygodne rozprowadzanie produktu. Po aplikacji należy odczekać chwilę, aby uniknąć rozmazania.Produkt łatwo można zmyć przy pomocy dwufazowego płynu do demakijażu.


Jeśli chodzi o gamę kolorystyczną, to według mnie, są one bardziej specyficzne. Nie wszyscy odnajdą w niej swojego ulubieńca. W niektórych wersjach kolorystycznych w produkcie znajdują się drobinki. Są one wyczuwalne podczas nakładania.Pomadki posiadają dość duży aplikator. Wygodnie nakłada się nim produkt na usta, ciężej jest wykonywać nim jakieś precyzyjne poprawki. W przypadku koloru 15 niestety nie obejdzie się bez konturówki. Ja używam bezbarwnego wosku z Golden Rose, który świetnie się sprawdza w tej roli.Pomadka jest kremowa w konsystencji. Pachnie waniliowo - mi osobiście ten zapach bardzo przeszkadza. Jest bardzo trwała na ustach, nie ściera się podczas jedzenia i picia. Mat jaki osiągalny jest tą pomadką jest genialny!Posiadam kolory: 10, 15



Jestem ciekawa, co wy kupiłyście pod wpływem Instagrama czy Youtube - podzielcie się tym w komentarzach, być może poznam produkt, który tak bardzo mnie zainspiruje, że będę musiała go mieć :)

My Way BeGlossy

My Way BeGlossy


Nie jestem fanką pudełek. Nie posiadam żadnej subskrypcji, jednak jestem wielką fanką kosmetyczek. Wszelkiego rodzaju. Dlatego też nie mogłam przejść obojętnie obok kwietniowej edycji BeGlossy, gdzie zamiast standardowego pudełka była KOSMETYCZKA. Ale to jaka! Właśnie takiej mi brakowało - bez problemu wejdzie do niej żel pod prysznic o objętości 250 ml!

Według mnie zawartości takich pudełek są zawsze średnie. Jednak w kwietniowym boxie, zgodnie z myślą przewodnia MY WAY, znalazły się same produkty potrzebne w podróży. Zatem wystarczy zamówić sobie taką kosmetyczkę i nie martwić się podróżą, gdyż znajduje się w niej wszystko co potrzebne na wyjazd na weekend.

Co znalazło się w tym pudełku?


ORGANIQUE Nude Beauty Balm - krem upiększający łączący w sobie formę kremu nawilżającego oraz podkładu. Ma rzadką konsystencję. Przyjemną, lekką formułę. Nałożony na dłoń jest delikatnie dla mnie za ciemny - ale dłoń to nie twarz ; )

BIOVALEN ORGANIC płyn micelarny - płynów micelarnych nigdy dość. Przyjemnie pachnie lawendą. Producent obiecuje, że produkt poradzi sobie z podrażnieniami oraz że poradzi sobie z wysuszeniem. Moja twarz potrzebuje właśnie obydwóch rzeczy, więc chętnie to sprawdzę i pokażę wam efekty przed oraz po stosowaniu tego kosmetyku.

GOT 2B suchy szampon Fresh it up extra fresh - produkt dostępny tylko w drogeriach Rossmann. Jeśli sięgam po suchy szampon wybieram zazwyczaj Batiste. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się w przypadku moich włosów.

NIVEA Creme Oil Pears Cherry Blossom - zapach Cherry Blossom pokochałam dzięki woskom Yankee Candle. W przypadku tego żelu nie zawiodłam się jeśli chodzi o zapach. Jest genialny!

EFEKTIMA Masło do ciała z masłem shea - za masłami do ciała nie przepadam. Generalnie nie lubię balsamowania i kremowania ciała. Z pewnością na obecność masła shea będę stosować je tylko na te najsuchsze obszary.

FARMONA Dermiss O'5 Oxygen Energizing - dotleniająca maseczka do twarzy. Ma zniwelować oznaki zmęczenia spowodowane stresem oraz szybkim tempem życia. Maseczki lubię, nigdy ich dość u mnie, więc w najbliższym czasie chętnie je przetestuję!

Według mnie to genialna, gotowa, propozycja kosmetyczki na wyjazdy. Jestem ciekawa co wy wkładacie do kosmetyczki wyjazdowej! Dzielcie się swoimi pomysłami w komentarzach :)
Copyright © 2014 Lifestyle, beauty, food by Miritirllo , Blogger